Mój umiłowany Prorok

GAZWA POD BADR

Tę gazwę nazywa się również Drugim Badr, Badr-i Kytal i Badr-i Kubra. Sukcesy Towarzyszy Proroka w serijjach zaczęły budzić lęk niewierzących. Odtąd ich karawany wyruszały w drogę w grupach i pod eskortą żołnierzy. W drugim roku Hidżri poganie z Mekki zebrali kapitał od każdej rodziny i wysłali do Damaszku karawanę liczącą tysiąc wielbłądów. Na jej czele stał Ebu Sufjan, jeden z najznamienitszych ludzi Mekki, który jeszcze nie był muzułmaninem.1 Do ochrony karawany wyznaczono około czterdziestu strażników. Po sprzedaniu towarów mieli za wszystkie pieniądze kupić broń, która miała zostać użyta w wojnie z muzułmanami.

Gdy Wysłannik Allaha (sallallahu alejhi we sellem) dowiedział się, że poganie wysłali w celach handlowych wielką karawanę do Damaszku, polecił kilku Muhadżirom rozpoznać ich sytuację. Gdy dotarli do miejsca zwanego Zul-Uszejre, dowiedzieli się, że karawana już przeszła, i wrócili do Medyny. Gdyby odebrano niewierzącym broń i towary, nie mogliby zaszkodzić ludziom islamu, a ich opór zostałby złamany. Dlatego Wysłannik Allaha ocenił sytuację i natychmiast rozpoczął przygotowania do wojny.

Szlachetny Prorok pozostawił na Swoim miejscu Abdullaha bin Ummi Mektuma, aby prowadził modlitwę salat.2 Hazrat Talhę bin Ubejdullaha i Sa’ida bin Zejda wysłał na zwiad, aby dowiedzieli się o powrocie karawany.3 Hazrat Osmanowi nakazał pozostać w Medynie, ponieważ jego żona była ciężko chora. Następnie powierzył zadania jeszcze czterem osobom, tak że tych, którym powierzono zadania, było ośmiu.

Była to okazja, której nie wolno było przepuścić. Szlachetny Prorok natychmiast poczynił wszystkie przygotowania i dwunastego dnia Błogosławionego miesiąca Ramadan wyruszył w stronę Badr z trzystoma pięcioma Towarzyszami spośród Muhadżirów i Ensarów. Wraz z tymi, którym powierzono zadania, było ich 313.4 Sześćdziesięciu czterech z nich było Muhadżirami.

Badr było miejscem, w którym krzyżowały się drogi do Mekki, Medyny i Syrii.

Dopiero co dorastający chłopcy, a nawet kobiety błagali Szlachetnego Proroka, by mogli wziąć udział w tej wyprawie. Ummu Waraka przyszła do Wysłannika Allaha i powiedziała: „O Wysłanniku Allaha, niech moi rodzice zostaną dla Ciebie poświęceni! Jeśli pozwolisz, chcę iść razem z wami. Będę opatrywać rannych i usługiwać chorym. Być może Allah Najwyższy i mnie obdarzy stopniem szehida!”. Wtedy Habib-i ekrem (sallallahu alejhi we sellem) oznajmił: „Zostań w domu i czytaj Święty Koran. Bez wątpienia Allah Najwyższy obdarzy cię stopniem szehida”.

„Zostań (Ummu Waraka) w domu i czytaj Święty Koran. Bez wątpienia Allah Najwyższy obdarzy cię stopniem szehida”. Hadis-i szerif

Droga do gazwy pod Badr

Sa’d bin Ebi Wakkas opowiedział: „Gdy Wysłannik Allaha chciał zawrócić dzieci, które pragnęły iść z nami na gazwę, zobaczyłem, że mój brat Umejr próbuje się gdzieś schować, żeby nikt go nie zauważył. Miał wtedy szesnaście lat. Spytałem go: »Co się z tobą dzieje, że tak się chowasz?«. Odpowiedział: »Boję się, że Wysłannik Allaha uzna mnie za zbyt małego i odeśle z powrotem! A ja chcę wziąć udział w gazwie i pragnę, aby Allah Najwyższy obdarzył mnie stopniem szehida«. Gdy powiedziano o nim Wysłannikowi Allaha, oznajmił mojemu bratu: »Wracaj!«. Wtedy mój brat Umejr zaczął płakać. Habib-i ekrem, morze miłosierdzia, nie mógł znieść jego łez i mu pozwolił. A przecież to ja przypasałem mu miecz, ponieważ on sam nie potrafił tego zrobić”.5 Chorągiew naszego umiłowanego Proroka, Przywódcy światów, nieśli Mus’ab bin Umejr, Sa’d bin Mu’az i Hazrat Ali.6 Towarzysze Proroka mieli ze sobą tylko trzy konie i siedemdziesiąt wielbłądów. Jeden z koni należał do Mikdada, jeden do Zubejra, a jeden do Merseda bin Ebi Merseda. Dwie lub trzy osoby jechały na jednym wielbłądzie na zmianę. Wysłannik Allaha jechał na zmianę z Hazrat Alim, Ebu Lubabe i Mersedem bin Ebi Mersedem. Jednak wszyscy, pragnąc, aby Wysłannik Allaha (alejhisselam) nie szedł pieszo, lecz cały czas jechał na wielbłądzie, błagali Go: „Niech nasze życie zostanie dla Ciebie poświęcone, o Wysłanniku Allaha! Nie schodź z wielbłąda. Zamiast Twojej wzniosłej osoby to my pójdziemy pieszo”. Jednak Sułtan Wszechświata, nie uważając Siebie za kogoś innego niż oni, oznajmił: „Wy nie jesteście ode Mnie silniejsi w chodzeniu, a i Ja nie mniej niż wy potrzebuję nagrody i zapłaty (sewab)”. Szlachetny Prorok (sallallahu alejhi we sellem) i Jego wzniośli Towarzysze szli przez pustynię w palącym upale. Do tego pościli. Towarzysze Proroka, znosząc wiele trudności dla szerzenia islamu, podążali za Szlachetnym Prorokiem z miłością i zapałem. Albowiem na końcu czekało na nich zadowolenie Allaha Najwyższego i Jego Wysłannika, czekały stopień szehida i Raj, których tak bardzo pragnęli… Nasz umiłowany Prorok, patrząc na stan Swoich Towarzyszy, pomodlił się: „O mój Allahu! Oni idą pieszo, daj im wierzchowce! O mój Allahu! Są odsłonięci i nadzy, przyodziej ich! O mój Allahu! Są głodni, nakarm ich! Są ubodzy, uczyń ich bogatymi Swoją łaską i hojnością (fadl-i kerem)!”.

Gdy nasz umiłowany Prorok i Jego Błogosławiona armia posuwali się w tym straszliwym upale w stronę Badr, również karawana pogan wracająca z Damaszku zbliżyła się do Badr. Dwaj Towarzysze Proroka, których Szlachetny Prorok wysłał, by zdobyli wiadomości o karawanie, dowiedzieli się, że karawana może dotrzeć do Badr w ciągu jednego lub dwóch dni, i szybko wrócili. Gdy ludzie z karawany doszli do wsi, w której obaj Towarzysze zdobyli tę wiadomość, spytali wieśniaków: „Czy wiecie coś o szpiegach muzułmanów?”. Odpowiedzieli: „Nie wiemy. Ale przyszły dwie osoby, posiedziały tam chwilę, a potem wstały i odeszły”.

Ebu Sufjan poszedł na wskazane miejsce i je zbadał. Rozgniótł leżące na ziemi odchody wielbłąda i zobaczył w nich pestki z paszy. Powiedział: „To jest pasza z Medyny. Myślę, że ci dwaj ludzie to szpiedzy Muhammeda (alejhisselam)”. Przypuszczając, że muzułmanie są bardzo blisko, wpadł w wielki strach. Zaniepokojony o los karawany postanowił, że będą szli dniem i nocą, nie tracąc czasu, i szybko udadzą się do Mekki wybrzeżem Morza Czerwonego. Oprócz tego wysłał do Mekki posłańca imieniem Damdam bin Amr Gifari, aby powiadomił o sytuacji.7

„O mój Allahu! Oni (Moi Towarzysze) idą pieszo, daj im wierzchowce! O mój Allahu! Są odsłonięci i nadzy, przyodziej ich! O mój Allahu! Są głodni, nakarm ich! Są ubodzy, uczyń ich bogatymi Swoją łaską i hojnością (fadl-i kerem)!”. Hadis-i szerif

Gdy ten człowiek przybył do Mekki, rozdarł na sobie koszulę z przodu i z tyłu. Siodło swojego wielbłąda odwrócił do góry nogami. W bardzo dziwnym stanie zaczął krzyczeć i lamentować: „Ratunku! Ratunku!… O Kurajszyci! Śpieszcie się!… Muhammed i Jego Towarzysze napadli na waszą karawanę i na wasze towary, które są przy Ebu Sufjanie. Jeśli zdążycie, będziecie mogli uratować swoją karawanę!…”.

Mekkańczycy, usłyszawszy to, natychmiast się zebrali i poczynili przygotowania. Zebrali siedmiuset jeźdźców na wielbłądach, stu jeźdźców na koniach i stu pięćdziesięciu pieszych. Gdy powiedzieli do Ebu Leheba: „Chodź, ty też weź w tym udział!”, ten ze strachu wymówił się chorobą. Na swoje miejsce wysłał Asa bin Hiszama. Poganin Umejje bin Halef bardzo opieszale przygotowywał się do wojny. Usłyszał bowiem, że Szlachetny Prorok powiedział: „Moi Towarzysze zabiją Umejjego”. Bał się, ponieważ wiedział, że On nigdy nie odstępuje od prawdy. Dlatego wobec nalegań Ebu Dżehla tłumaczył się tym, że jest stary i bardzo otyły. Jednak gdy Ebu Dżehl zarzucił mu tchórzostwo, był zmuszony pójść.

Armia pogan liczyła około tysiąca ludzi. Wszyscy mieli na sobie żelazne kolczugi. Mieli ze sobą kobiety o pięknych głosach i nie zapomnieli też zabrać instrumentów muzycznych i trunków. Uważali, że z tak silną armią natychmiast pokonają nie tylko trzysta osób, ale nawet armię liczącą tysiąc ludzi. Byli nawet tacy, którzy jeszcze przed wyruszeniem obliczyli, kogo zabiją i jakie łupy zdobędą. Jednak największym pragnieniem ich wszystkich było zgładzenie islamu. To rozzuchwalone stado pogan ruszyło w drogę przy dźwiękach bębenków, w które uderzały kobiety, i śpiewanych przez nie pieśni.

W tym czasie Ebu Sufjan oddalił się znacznie od Badr i przebył spory kawał drogi w stronę Mekki. Gdy upewnił się, że niebezpieczeństwo minęło, wysłał do Kurajszytów swojego człowieka imieniem Kajs bin Imriul-Kajs i kazał powiedzieć: „O wspólnoto kurajszycka! Wyruszyliście z Mekki, aby chronić swoją karawanę, swoich ludzi i towary. Uratowaliśmy się z niebezpieczeństwa. Zawróćcie już!…”. Udzielił im też rady: „Strzeżcie się iść do Medyny, żeby walczyć z muzułmanami!”.

Gdy Kajs przyniósł tę wiadomość armii pogan, Ebu Dżehl powiedział: „Przysięgam, że pójdziemy do Badr i przez trzy dni i trzy noce będziemy ucztować, zarzynać wielbłądy i pić wino. Okoliczne plemiona będą się nam przyglądać i nam zazdrościć, i zobaczą, że nikogo się nie boimy. Potem nikt, lękając się naszej potęgi, nie odważy się na nas napaść. O niezwyciężona armio kurajszycka! Naprzód!…”. Kajs, widząc, że Ebu Dżehl nie jest w stanie słuchać rad, wrócił i powiadomił Ebu Sufjana o sytuacji. Ebu Sufjan, który był przewidującym i ostrożnym człowiekiem, nie mógł się powstrzymać, by nie powiedzieć: „Biada! Szkoda Kurajszytów!… To jest plan Amra bin Hiszama (Ebu Dżehla). Zrobił to z pewnością z żądzy przewodzenia ludziom. Tymczasem taka zuchwałość zawsze jest wielkim brakiem i złą wróżbą. Jeśli muzułmanie na nich natrafią, biada Kurajszytom!…”.

Szybko doprowadził karawanę do Mekki i dołączył do armii. W tym czasie Przywódca wszechświata (sallallahu alejhi we sellem) zbliżał się ze Swoimi Towarzyszami do Badr. W pewnym momencie zobaczył wśród armii islamu dwóch pogan z Medyny: Hubejba bin Jesafa i Kajsa bin Muharrisa. Rozpoznał Hubejba, choć ten miał na głowie żelazny hełm, i spytał Hazrat Sa’da bin Mu’aza: „Czy to nie Hubejb?”. Ten odpowiedział: „Tak, o Wysłanniku Allaha!”. Hubejb był dzielnym zapaśnikiem, który znał sztukę wojenną. Razem z Kajsem przyszli do Wysłannika Allaha. Nasz Prorok spytał ich: „Dlaczego idziecie z nami?”. Odpowiedzieli: „Ty jesteś synem naszej siostry i naszym sąsiadem. Idziemy razem z naszym ludem, aby zebrać łupy!”. Gdy nasz Prorok spytał Hubejba: „Czy uwierzyłeś w Allaha Najwyższego i Jego Wysłannika?”, ten odpowiedział: „Nie”. Wysłannik Allaha (alejhisselam) oznajmił: „W takim razie wracaj! Ten, kto nie jest w naszej religii, nie może być z nami!”. Hubejb powiedział: „Wszyscy znają moją odwagę i bohaterstwo i wiedzą, że jestem zapaśnikiem, który zadaje rany w samą pierś wroga. Dla łupów będę walczył u Twego boku przeciwko Twojemu wrogowi”. Szlachetny Prorok nie przyjął jego pomocy.

Po pewnym czasie Hubejb ponowił swoje życzenie, jednak nasz Prorok dał mu znać, że dopóki nie zostanie muzułmaninem, jego życzenie nie może zostać przyjęte. Gdy dotarli do miejsca zwanego Rewha, Hubejb przyszedł do Wysłannika Allaha (sallallahu alejhi we sellem) i powiedział: „O Wysłanniku Allaha! Uwierzyłem w to, że Allah Najwyższy jest Panem światów, i w Twoje proroctwo”. Wtedy Przywódca wszechświata bardzo się ucieszył. Kajs również dostąpił zaszczytu wiary po powrocie do Medyny (radyjallahu anh).

Gdy armia islamu doszła do doliny Safra, dowiedziała się, że Mekkańczycy zorganizowali armię i idą w stronę Badr, aby uratować swoją karawanę. Szlachetny Prorok zebrał Swoich Towarzyszy i naradził się z nimi w tej sprawie. Albowiem muzułmanie z Medyny, składając Wysłannikowi Allaha przysięgę wierności (bi’at) w Akabie, dali słowo: „O Wysłanniku Allaha! Przyjdź do naszego miasta. Tam będziemy Cię chronić przed Twoim wrogiem, nawet za cenę naszego życia, i będziemy za Tobą podążać”. Ale teraz wyszli poza Medynę. A naprzeciw nich stała wielka armia wroga, która wielokrotnie przewyższała ich liczebnością, bronią i majątkiem.

Gdy Wysłannik Allaha spytał Swoich Towarzyszy o zdanie, spośród Muhadżirów wstali, każdy z osobna, Ebu Bekr Syddyk i Omar-ul-Faruk i powiedzieli, że należy walczyć z armią wroga. Następnie wstał Mikdad bin Eswed, również z Muhadżirów, i powiedział: „O Wysłanniku Allaha! Czyń to, co jest nakazem Allaha Najwyższego. Postępuj zgodnie z Jego rozkazem. Jesteśmy z Tobą w każdej chwili, nie odstąpimy Cię ani na chwilę. Nie powiemy takich słów, jakie synowie Izraela powiedzieli do Musy (alejhisselam) (w tym znaczeniu): «O Muso! Dopóki ten lud tyranów i niesprawiedliwych jest w tamtej krainie, nigdy tam nie pójdziemy i nigdy nie wejdziemy do tego kraju. Idźcie więc razem, ty i twój Pan, i walczcie z nimi wy dwaj. My tu pozostaniemy i będziemy siedzieć…»8 Poświęcimy nasze życie i głowy na drodze Allaha Najwyższego i Jego Wysłannika. Przysięgamy na Allaha Najwyższego, który posłał Cię jako prawdziwego Proroka, że nawet jeśli wyślesz nas za morze do Abisynii, pójdziemy. Nigdy nie sprzeciwimy Ci się nawet w najmniejszym stopniu. Jesteśmy gotowi spełnić każde Twoje życzenie. Niech moi rodzice, a także moje życie, zostaną dla Ciebie poświęceni, o Wysłanniku Allaha!…”.

„Ten, kto nie jest w naszej religii, nie może być z nami!”. Hadis-i szerif

Gazwa pod Badr

Ta mowa Mikdada bardzo ucieszyła naszego umiłowanego Proroka. Pomodlił się za niego o dobro.9

Tutaj największe znaczenie miało zdanie muzułmanów z Medyny, ponieważ było ich więcej, a ponadto dali słowo, że będą chronić Wysłannika Allaha w Medynie. Nie złożyli natomiast żadnej obietnicy, że będą walczyć poza Medyną. Gdy ta myśl została zrozumiana, wstał Sa’d bin Mu’az z Ensarów i powiedział: „O Wysłanniku Allaha! Jeśli pozwolisz, chcę przemówić w imieniu Ensarów”. Gdy otrzymał pozwolenie, powiedział: „O Wysłanniku Allaha! Uwierzyliśmy w Ciebie i potwierdziliśmy Twoje proroctwo. Wszystko, co przyniosłeś, jest prawdą i jest słuszne. Daliśmy Ci w tej sprawie stanowcze słowo i przysięgliśmy, że będziemy Cię słuchać i będziemy Ci posłuszni. Nigdy nie odstąpimy od tego słowa i dokądkolwiek się udasz, jesteśmy pod Twoimi rozkazami. Twój rozkaz jest dla nas święty. Poświęcimy nasze życie i głowy na Twojej drodze. Przysięgamy na Allaha Najwyższego, który posłał Cię jako prawdziwego Proroka, że jeśli zanurzysz się w morzu, i my zanurzymy się za Tobą. Żaden z nas nie pozostanie w tyle nawet o krok. Cokolwiek masz w Swoich Błogosławionych myślach, rozkaż, a my będziemy się tego trzymać. Niech nasze majątki wraz z naszym życiem zostaną dla Ciebie poświęcone. Nigdy nie odwrócimy się od wroga. W walce jesteśmy wytrwali. Naszą nadzieją jest sprawić Ci radość i zyskać Twoje zadowolenie. Niech miłosierdzie Allaha Najwyższego będzie nad wami…”. Towarzysze Proroka, którzy słuchali tych słów, bardzo się poruszyli. Wszyscy oznajmili, że z całego serca przyłączają się do tych słów. Wysłannik Allaha (sallallahu alejhi we sellem) był bardzo zadowolony. Pomodlił się za Hazrat Sa’da i jego towarzyszy. Teraz zniknęły wszelkie wątpliwości. Bez względu na to, jak liczny i silny byłby wróg, sławni Towarzysze Proroka mieli, nie mrugnąwszy okiem, iść za naszym umiłowanym Prorokiem ku męczeństwu i zyskać zadowolenie Allaha Najwyższego i Jego Wysłannika. Dopóki na ich czele szedł Przywódca wszechświata, nie było takiego miejsca, do którego by nie poszli… Fahr-i alem, widząc oddanie i zapał Swoich Towarzyszy, przekazał im radosną nowinę: „Naprzód więc! Radujcie się łaską Allaha Najwyższego. Na Allaha, jakbym już teraz patrzył na miejsca, w których kurajszycki lud zostanie trafiony i padnie na polu bitwy, i jakbym ich widział!”. Po tej radosnej nowinie Towarzysze Proroka z miłością ruszyli za Wysłannikiem Allaha.

Przyjście aniołów na pomoc

Gdy dotarli do okolic Badr, była noc piątkowa. Nasz umiłowany Prorok powiedział do Swoich Towarzyszy: „Mam nadzieję, że przy studni obok tego małego wzgórza zdobędziecie pewne informacje”. Wysłał tam lwa Allaha Najwyższego, Hazrat Aliego, Sa’da bin Ebi Wakkasa, Zubejra bin Awwama i kilku innych Swoich Towarzyszy. Hazrat Ali i jego towarzysze od razu poszli do studni. Zobaczyli tam kurajszyckich poganiaczy wielbłądów i nosiwodów. Gdy ci zobaczyli muzułmanów, uciekli. Dwóch z nich jednak złapano. Jednym był Eszlem, niewolnik synów Hadżdżadża, a drugim Ariz Ebu Jesar, niewolnik synów Asa bin Sa’ida.

Gdy przyprowadzono ich do Szlachetnego Proroka, Wysłannik Allaha (sallallahu alejhi we sellem) spytał ich: „Gdzie są Kurajszyci?”. Odpowiedzieli: „Rozbili obóz za tym piaszczystym wzgórzem, które tam widać”. Nasz Prorok spytał: „Ilu jest Kurajszytów?”. Odpowiedzieli: „Nie wiemy”. Na pytanie: „Ile wielbłądów zarzynają dziennie?” odpowiedzieli: „Jednego dnia dziewięć, drugiego dnia dziesięć”. Wtedy Szlachetny Prorok oznajmił: „Jest ich mniej niż tysiąc, a więcej niż dziewięciuset”. Potem znów spytał: „Kto z możnych Kurajszytów jest z nimi?”. Gdy odpowiedzieli: „Utbe, Szejbe, Haris bin Amr, Ebul-Buhteri, Hakim bin Huzam, Ebu Dżehl, Umejje bin Halef…”, Wysłannik Allaha zwrócił się do Swoich Towarzyszy i oznajmił: „Ludzie Mekki rzucili wam pod nogi swoje najdroższe dzieci”. Następnie spytał tych dwóch: „Czy ktoś z Kurajszytów zawrócił w drodze tutaj?”. Odpowiedzieli: „Tak. Ahnes bin Ebi Szerik z Beni Zuhre zawrócił”. Nasz Prorok oznajmił: „Choć nie był na właściwej drodze i nie znał życia po śmierci, Allaha Najwyższego ani Księgi, wskazał Beni Zuhre właściwą drogę… Czy oprócz nich ktoś jeszcze zawrócił?”. Otrzymał odpowiedź: „Zawrócili synowie Adiego bin Ka’ba”.10

„O Wysłanniku Allaha! Czyń to, co jest nakazem Allaha Najwyższego. Postępuj zgodnie z Jego rozkazem. Jesteśmy z Tobą w każdej chwili, nie odstąpimy Cię ani na chwilę”. Mikdad bin Eswed (radyjallahu anh)

Szlachetny Prorok wysłał Hazrat Omara do Kurajszytów z propozycją porozumienia, jako ostatnie ostrzeżenie. Omar bin Hattab powiedział do nich: „O uparty ludu! Wysłannik Allaha (alejhisselam) oznajmia: »Niech wszyscy zrezygnują z tego przedsięwzięcia i bezpiecznie wrócą. Albowiem walka z kimś innym niż wy jest dla Mnie milsza niż walka z wami!…«”.

W odpowiedzi na tę propozycję wystąpił do przodu Hakim bin Huzam, jeden z kurajszyckich pogan, i powiedział: „O wspólnoto kurajszycka! Muhammed potraktował was bardzo sprawiedliwie. Przyjmijcie od razu to, czego chce. Jeśli nie zrobicie tego, co mówi, przysięgam, że odtąd już nigdy nie potraktuje was sprawiedliwie!…”. Ebu Dżehl, rozgniewany tymi słowami Hakima, powiedział: „Nigdy tego nie przyjmiemy i nie zawrócimy, dopóki nie zemścimy się na muzułmanach, tak żeby nikt już nigdy nie odważył się napaść na nasze karawany”. W ten sposób zamknął drogę do pokoju. Hazrat Omar wrócił.

Tej nocy Szlachetny Prorok i Jego sławni Towarzysze przybyli do Badr przed poganami i zatrzymali się w miejscu w pobliżu studni. Szlachetny Prorok naradził się ze Swoimi Towarzyszami i spytał ich o zdanie, gdzie powinna znajdować się kwatera główna. Spośród nich wstał Habbab bin Munzir, który miał wtedy dopiero trzydzieści trzy lata, i poprosił o głos. Gdy go otrzymał, spytał: „O Wysłanniku Allaha! Czy to jest miejsce, w którym Allah Najwyższy nakazał Ci założyć kwaterę główną, i trzeba koniecznie tu pozostać? Czy też wybrano je na podstawie osobistej opinii i jako środek wojenny?”. Szlachetny Prorok oznajmił: „Nie! To miejsce wybrano jako środek wojenny”.

Na to Hazrat Habbab powiedział: „Niech moi rodzice, a także moje życie, zostaną dla Ciebie poświęceni, o Wysłanniku Allaha!

Jesteśmy ludźmi wojny i dobrze znamy też te okolice. W studni w pobliżu miejsca, w którym zatrzymają się Kurajszyci, jest pod dostatkiem słodkiej wody. Jeśli pozwolisz, zatrzymajmy się tam. Zasypmy wszystkie okoliczne studnie. Potem zróbmy zbiornik i napełnijmy go wodą. Walcząc z wrogiem, gdy poczujemy pragnienie, będziemy przychodzić do naszego zbiornika i pić wodę. Wróg zaś nie znajdzie wody i znajdzie się w ciężkim położeniu”.11 W tej chwili przyszedł Dżebrail (alejhisselam) z objawieniem, że ta myśl jest słuszna. Szlachetny Prorok oznajmił: „O Habbabie! Słuszne jest zdanie, które wskazałeś”, i wstał. Wszyscy razem poszli do wskazanej studni. Zasypali wszystkie studnie oprócz tej ze słodką wodą i zrobili duży zbiornik. Napełnili go wodą i postawili przy nim naczynia do picia.

Wtedy Hazrat Sa’d bin Mu’az przyszedł do Szlachetnego Proroka i zaproponował: „O Wysłanniku Allaha! Czy mamy zrobić dla Ciebie zadaszenie z gałęzi palmy daktylowej, pod którym mógłbyś usiąść?”. Fahr-i alem ucieszył się z tego pomysłu Sa’da i pomodlił się za niego. Natychmiast zrobiono zadaszenie. Sułtan Proroków i Jego szlachetni Towarzysze obeszli pole bitwy i je zbadali. Od czasu do czasu zatrzymywał się i Swoją Błogosławioną ręką wskazywał po kolei miejsca, w których zostaną zabici kurajszyccy poganie, i oznajmiał: „Inszaallah (jeśli Allah Najwyższy zechce), to jest miejsce, w którym jutro rano zostanie trafiony i padnie ten a ten! Inszaallah, to jest miejsce, w którym jutro rano zostanie trafiony i padnie ten a ten! To tutaj! Tutaj!…”.

Później Hazrat Omar opowiedział: „Widziałem, że każdy z nich został trafiony i zabity dokładnie w tych miejscach, na których Najszlachetniejszy Wysłannik położył Swoją Błogosławioną rękę. Żaden nie padł ani trochę przed tym miejscem, ani za nim”.

Przywódca światów (sallallahu alejhi we sellem) podzielił Towarzyszy Proroka na trzy grupy. Chorągiew Muhadżirów dał Mus’abowi bin Umejrowi, chorągiew rodu Ews – Sa’dowi bin Mu’azowi, a chorągiew rodu Hazredż – Habbabowi bin Munzirowi. Każdy zebrał się pod swoją chorągwią.12 Szlachetny Prorok ustawił armię w szeregach i uporządkował ją.

Porządkując armię, dotknął kijem, który trzymał w Swojej Błogosławionej ręce, piersi Sewada bin Gazijje, który wysunął się przed szereg, i oznajmił: „Wyrównaj do szeregu, o Sewadzie!”. Sewad powiedział: „O Wysłanniku Allaha! Kij w Twojej ręce sprawił mi ból. Przez wzgląd na Allaha Najwyższego, który posłał Cię z prawdziwą religią, Księgą i sprawiedliwością, ja też chcę Cię w ten sam sposób dotknąć kijem”. Wszyscy Towarzysze Proroka byli zdumieni tymi jego słowami. Czy można żądać odwetu (kysas) od Przywódcy wszechświata? Czy można zrobić coś takiego? Wysłannik Allaha odsłonił jednak przód Swojej Błogosławionej koszuli i oznajmił: „Proszę, dokonaj kysasu i odbierz swoje prawo!”. Wtedy Hazrat Sewad z wielką radością i miłością pocałował Błogosławioną pierś Habib-i ekrem (sallallahu alejhi we sellem).

Wszyscy, którzy oczekiwali kysasu, na ten widok podziwiali swojego brata Sewada i zazdrościli mu. Gdy nasz umiłowany Prorok spytał: „Dlaczego tak zrobiłeś?”, odpowiedział: „Niech moi rodzice, a także moje życie, zostaną dla Ciebie poświęceni, o Wysłanniku Allaha! Dzisiaj widzę, że z nakazu Allaha Najwyższego nadszedł mój kres, i boję się rozłąki z Twoją wzniosłą osobą. Dlatego zapragnąłem, aby w tych ostatnich chwilach, które razem spędzamy, moje usta dotknęły Twojego Błogosławionego ciała. Chciałem uczynić to środkiem do tego, abyś w Dniu Sądu Ostatecznego był moim orędownikiem i abym w ten sposób uratował się od kary”. Szlachetny Prorok bardzo się wzruszył tą jego miłością i pomodlił się za Hazrat Sewada.

Prawym skrzydłem Błogosławionej armii islamu miał dowodzić bohaterski mudżahid Zubejr bin Awwam, a lewym Mikdad bin Eswed.13

Wysłannik Allaha (sallallahu alejhi we sellem) chciał naradzić się ze Swoimi szlachetnymi Towarzyszami, jak rozpocząć bitwę. Spytał: „Jak walczycie?”. Wtedy wstał Asym bin Sabit z łukiem i strzałą w ręku i wypowiedział swoje zdanie: „O Wysłanniku Allaha! Gdy Kurajszyci zbliżą się do nas na około sto metrów, ostrzelajmy ich strzałami. Potem, gdy znajdą się na odległość rzutu kamieniem, rzucajmy w nich kamieniami. A gdy zbliżą się tak, że dosięgną ich nasze włócznie, walczmy włóczniami, aż się połamią. Potem dobądźmy mieczy i walczmy!”. Ta taktyka spodobała się Szlachetnemu Prorokowi. Wydał Swoim Towarzyszom taki rozkaz: „Nie opuszczajcie swoich linii. Trwajcie nieruchomo na swoich miejscach. Nie zaczynajcie walki, dopóki nie wydam rozkazu. Nie marnujcie strzał, zanim wróg się do was nie zbliży. Wypuszczajcie strzały, gdy wróg odsłoni się zza tarczy. Gdy podejdzie jeszcze bliżej, rzucajcie kamieniami. Gdy się zbliżą, używajcie włóczni. A gdy staniecie z wrogiem pierś w pierś, walczcie mieczami…”.

„Inszaallah, to jest miejsce, w którym jutro rano zostanie trafiony i padnie ten a ten! Inszaallah, to jest miejsce, w którym jutro rano zostanie trafiony i padnie ten a ten! To tutaj! Tutaj!…”. Hadis-i szerif

Następnie wystawiono straże, a Towarzyszom Proroka pozwolono odpocząć. Z boskiej mądrości (hikmet) Allaha Najwyższego zapadli w tak głęboki sen, że nie byli w stanie nawet podnieść powiek. Gdy Szlachetny Prorok udał się pod zadaszenie z gałęzi palmy daktylowej, Hazrat Ebu Bekr, a potem Sa’d bin Mu’az, dobywszy mieczy, pełnili wartę przy wejściu do zadaszenia. Nasz umiłowany Prorok (sallallahu alejhi we sellem) podniósł Swoje Błogosławione ręce i w wielkim smutku zaczął błagać Allaha Najwyższego: „O mój Panie! Jeśli zgubisz tę garstkę ludzi, nie będzie Ci już na ziemi oddawana cześć…”. To smutne błaganie trwało aż do rana.

Miejsce, w którym Błogosławiona armia islamu założyła kwaterę główną, było piaszczyste. Z tego powodu trudno było chodzić, a stopy zapadały się w piasek. Dzięki łasce Allaha Najwyższego i błogosławieństwu dua Wysłannika Allaha tej nocy zaczął padać coraz silniejszy deszcz, tak że strumienie wystąpiły z brzegów. Napełniono naczynia na wodę, a grunt stwardniał tak, że stopy już się nie zapadały.

Poganie zaś zostali w błocie i powodzi.

Po nastaniu świtu (fedżr) Wysłannik Allaha obudził Swoich Towarzyszy na modlitwę salat.

Po poprowadzeniu porannej modlitwy salat mówił o wyższości dżihadu przeciwko wrogowi i męczeństwa i zachęcał Towarzyszy Proroka do walki. Oznajmił: „Zaprawdę, Allah Najwyższy nakazuje to, co jest prawdziwe i słuszne. Nie przyjmuje od nikogo czynu, który nie został dokonany dla zadowolenia Allaha Najwyższego… Starajcie się wypełnić w tym miejscu nakaz naszego Pana, w którym obiecał wam Swoje miłosierdzie i przebaczenie, i zdajcie ten egzamin! Albowiem Jego obietnica jest prawdziwa, Jego słowo jest prawdą, a Jego kara jest surowa. Ja i wy jesteśmy przywiązani do Allaha Najwyższego, który jest Hajj i Kajjum. U Niego szukaliśmy schronienia, Jego się uchwyciliśmy i Jemu zaufaliśmy. Do Niego też jest nasz ostateczny powrót. Niech Allah Najwyższy przebaczy Mnie i wszystkim muzułmanom!…”.

Siedemnastego dnia Błogosławionego miesiąca Ramadan wzeszło piątkowe słońce. Za chwilę miała się rozpocząć najbardziej bezlitosna, najbardziej nierówna, najważniejsza i największa bitwa w historii…

Po jednej stronie stał Fahr-i alem (sallallahu alejhi we sellem) i garstka Jego szlachetnych Towarzyszy, którzy ani trochę nie wahali się poświęcić swojego życia; po drugiej stronie stała rozwścieczona i rozpasana horda niewierzących, która zebrała się, aby utopić islam w łyżce wody i zgładzić Proroka, który dostąpił zaszczytu bycia Ulubieńcem Allaha Najwyższego. Niestety, wśród nich byli też krewni Najszlachetniejszego Wysłannika. Oni także przybyli do Badr, aby walczyć ze swoim umiłowanym bratankiem.

Szlachetny Prorok ponownie sprawdził szyk armii i powtórzył Swoje rozkazy. W tym czasie kurajszyccy poganie wyszli ze swojej kwatery głównej i zaczęli spływać w stronę doliny Badr. Większość z nich była okryta kolczugami. Z wielką dumą i pychą przystąpili do ataku na armię islamu. Gdy Wysłannik Allaha zobaczył, w jakim stanie są poganie, wszedł z Hazrat Ebu Bekrem do namiotu, podniósł Swoje Błogosławione ręce i zaczął błagać Allaha Najwyższego: „O mój Panie! Oto kurajszyccy poganie nadchodzą z całą swoją dumą i pychą!… Rzucają Ci wyzwanie, zaprzeczają Twojemu Prorokowi. O mój Allahu! Proszę Cię, abyś spełnił obietnicę pomocy i zwycięstwa, którą Mi dałeś!… O mój Allahu! Jeśli chcesz zguby tej garstki muzułmanów, nie będzie już nikogo, kto będzie Ci oddawał cześć!…”.

Tak bez przerwy, raz po raz błagał Allaha Najwyższego, prosząc o pomoc. To nadzwyczaj poruszające, rozdzierające serce błaganie Szlachetnego Proroka trwało tak długo, aż zapomniał o Sobie, a Jego rida (okrycie) zsunęła się z Jego Błogosławionych ramion. Hazrat Ebu Bekr, który nie mógł znieść tego żarliwego błagania, z wielkim szacunkiem podniósł z ziemi Błogosławioną ridę, położył ją na Błogosławionych ramionach naszego Proroka i pocieszył Go słowami: „Niech moje życie zostanie dla Ciebie poświęcone, o Wysłanniku Allaha! Wystarczy już tyle błagań!… Dość już nalegałeś w dua przed Swoim Panem! Zaprawdę, Allah Najwyższy wkrótce da Ci zwycięstwo, które Ci obiecał”. W tym momencie Przywódca światów wyszedł z namiotu, recytując te święte ajety, w tym znaczeniu: «Ta zbiorowość (pod Badr) wkrótce na pewno zostanie rozbita, odwróci się plecami i ucieknie. A właściwie prawdziwym czasem ich kary jest Dzień Sądu Ostatecznego. Kara tego czasu jest jeszcze straszniejsza i jeszcze bardziej gorzka».14

Nasz umiłowany Prorok stanął na czele Swojej armii. Wyrecytował Swoim sławnym Towarzyszom te święte ajety, w tym znaczeniu: «O wy, którzy uwierzyliście! Gdy spotkacie oddział wroga, bądźcie niezłomni i często wspominajcie Allaha Najwyższego, abyście się uratowali… W ten sposób możecie mieć nadzieję, że osiągniecie zbawienie. Bądźcie posłuszni Allahowi i Jego Wysłannikowi. Nie spierajcie się między sobą, bo poniesiecie porażkę i odejdzie siła, którą macie. Bądźcie cierpliwi, albowiem Allah Najwyższy jest z cierpliwymi».15

Miała to być pierwsza bitwa stoczona z wrogiem całą zebraną armią. Bitwa miała się zaraz rozpocząć. Napięcie sięgnęło zenitu. Gdy Najszlachetniejszy Wysłannik wyrecytował święty ajet o znaczeniu «często wspominajcie Allaha Najwyższego…», wszyscy Towarzysze Proroka zaczęli razem wołać „Allahu Ekber!… Allahu Ekber!…” i błagać Allaha Najwyższego, aby obdarzył ich zwycięstwem. Teraz czekali już tylko na jeden znak od Szlachetnego Proroka. Według ówczesnego zwyczaju, zanim dwie armie starły się ze sobą, z obu stron wychodzili na plac dzielni wojownicy i walczyli ze sobą. W takich pojedynkach obie strony nabierały zaciekłości i chęci do walki i rozgrzewały się do boju. Jednak poganin Amir bin Hadrami nie podporządkował się tej zasadzie, podeptał ją i wypuścił strzałę w stronę armii islamu. Strzała trafiła Mihdżę spośród Muhadżirów; został szehidem, a jego Błogosławiona dusza wzniosła się do Raju. Przywódca proroków przekazał o tym pierwszym szehidzie radosną nowinę, oznajmiając: „Mihdża jest panem szehidów”. Towarzysze Proroka nie mogli już ustać w miejscu. Jednak bez rozkazu Szlachetnego Proroka nie mogli wykonać najmniejszego ruchu.

„O mój Panie! Oto kurajszyccy poganie nadchodzą z całą swoją dumą i pychą!… Rzucają Ci wyzwanie, zaprzeczają Twojemu Prorokowi. O mój Allahu! Proszę Cię, abyś spełnił obietnicę pomocy i zwycięstwa, którą Mi dałeś!…”. Hadis-i szerif

Wnętrze każdego z nich zaczęło wrzeć jak wulkan!

W tym czasie zobaczono, że z armii pogan wyskoczyło do przodu trzech ludzi. Byli to zawzięci wrogowie islamu z rodu Rebia: Utbe, jego brat Szejbe i jego syn Welid. Krzyczeli w stronę mudżahidów: „Czy jest wśród was ktoś, kto może się z nami zmierzyć?”. Gdy jako pierwszy z Towarzyszy Proroka wystąpił Hazrat Ebu Huzejfe, aby walczyć ze swoim ojcem Utbem, Sułtan światów powiedział do niego: „Ty się wstrzymaj!”. Wtedy do przodu wystąpili mudżahidzi z Medyny: synowie Afry Hatun, Mu’az i Mu’awwez, oraz Abdullah bin Rewaha. Stanęli naprzeciwko Utbego, Szejbego i Welida. Z mieczami w rękach czekali gotowi.

Poganie chcieli, żeby się przedstawili, i spytali: „Kim jesteście?”. Gdy odpowiedzieli: „Jesteśmy muzułmanami z Medyny”, poganie powiedzieli: „Nie mamy z wami nic do załatwienia! Potrzebni nam są synowie Abdulmuttaliba. Z nimi chcemy walczyć”. Potem zwrócili się do armii islamu i zawołali: „O Muhammedzie! Wyślij przeciwko nam równych nam z naszego własnego ludu!”.

Najszlachetniejszy Wysłannik (sallallahu alejhi we sellem), pomodliwszy się za tych trzech dzielnych Towarzyszy na placu boju, nakazał im wrócić na swoje miejsca. Następnie powiódł wzrokiem po Swoich Towarzyszach i oznajmił: „O synowie Haszima! Wstańcie! Walczcie na drodze prawdy przeciwko tym, którzy przyszli, aby swoimi fałszywymi religiami zgasić Nur Allaha Najwyższego; przecież właśnie po to Allah Najwyższy posłał waszego Proroka. Wstań, o Ubejde! Wstań, o Hamzo! Wstań, o Ali!”.

Lwy Allaha Najwyższego, Hazrat Hamza, Hazrat Ali i Hazrat Ubejde, włożyli hełmy i wyszli na plac boju. Gdy stanęli naprzeciw nich, poganie powiedzieli: „Kim jesteście? Jeśli jesteście nam równi, będziemy z wami walczyć”. Gdy odpowiedzieli: „Ja jestem Hamza! Ja jestem Ali! Ja jestem Ubejde!”, poganie powiedzieli: „Wy, tak jak my, jesteście szlachetnymi ludźmi. Zgadzamy się z wami walczyć”. Bohaterscy mudżahidzi najpierw zaprosili pogan do wiary, lecz ci jej nie przyjęli. Wtedy wszyscy trzej dobyli mieczy i rzucili się na pogan. Hazrat Hamza i Hazrat Ali jednym ciosem zabili niewierzących Utbego i Welida. Hazrat Ubejde zranił Szejbego, a Szejbe zranił Ubejdego. Hazrat Hamza i Hazrat Ali pośpieszyli Ubejdemu na pomoc i zabili Szejbego na miejscu. Wzięli Hazrat Ubejdego na ręce i zanieśli go do Wysłannika Allaha.16 Z błogosławionej kostki Hazrat Ubejdego bin Harisa płynęły krew i szpik. Nie zważając zupełnie na swój stan, spytał: „Niech moje życie zostanie dla Ciebie poświęcone, o Wysłanniku Allaha! Czy jeśli umrę w tym stanie, będę szehidem?”. Szlachetny Prorok oznajmił: „Tak, jesteś szehidem”, i przekazał mu radosną nowinę, że należy do mieszkańców Raju. (Hazrat Ubejde (radyjallahu anh) zmarł w miejscu zwanym Safra w drodze powrotnej z bitwy.) Poganie, którzy w tym pojedynku stracili trzech swoich najważniejszych ludzi, byli oszołomieni. Mimo to Ebu Dżehl, chcąc podnieść morale swojej armii, mówił: „Nie zważajcie na to, że Utbe, Szejbe i Welid zginęli. Pospieszyli się w walce i zginęli na próżno! Przysięgam, że nie wrócimy, dopóki nie pochwycimy muzułmanów i nie zwiążemy ich sznurami!…”. Bohaterscy Towarzysze Proroka zaś nie mogli się doczekać, by jak najprędzej ukarać mieczami tę hordę pogan. Nasz umiłowany Prorok bez przerwy powtarzał tę dua, która nie schodziła z Jego Błogosławionego języka: „O mój Allahu! Spełnij obietnicę, którą Mi dałeś!… O mój Allahu! Jeśli zgubisz tę garstkę muzułmanów, nie pozostanie już na ziemi nikt, kto będzie Ci oddawał cześć!…”.

W tym czasie z szeregów pogan wyszedł na plac boju Abdurrahman, jeden z najodważniejszych i najcelniejszych łuczników kurajszyckich, i wyzwał kogoś na pojedynek. Był to syn Hazrat Ebu Bekra, który jeszcze nie był muzułmaninem. W lipcowym południowym upale zobaczono, że z szeregów mudżahidów ktoś natychmiast chwycił za miecz i wystąpił do przodu. Był to Hazrat Ebu Bekr, który dostąpił zaszczytu bycia pierwszym muzułmaninem i stopnia Syddyka i który jest najwyższym ze wszystkich ludzi po prorokach. Wyskoczył naprzód, aby walczyć ze swoim synem. Jednak Przywódca światów powiedział do niego: „O Eba Bekr! Czy nie wiesz, że jesteś dla Mnie jak Moje widzące oko i Moje słyszące ucho? Nie odchodź ode Mnie! Każda udręka, która dotyka Mojego ciała i Mojego serca, staje się lżejsza, gdy widzę twoją błogosławioną twarz. Dzięki tobie Moje serce się umacnia”.

W ten sposób zabronił mu walczyć. Ebu Bekr Syddyk nie mógł się powstrzymać, by nie powiedzieć do swojego syna: „O ty nikczemniku! Gdzie się podziała twoja więź ze mną?”.

Następnie zobaczono, jak Sułtan Proroków, Habib-i ekrem, pochylił się i wziął z ziemi garść piasku. Rzucił ten piasek w stronę wroga i oznajmił: „Niech poczernieją ich twarze!… O mój Allahu! Napełnij ich serca strachem i spraw, by drżały im nogi!”. Potem zwrócił się do Swoich Towarzyszy i rozkazał: „Do ataku!… Uderzajcie!”. Sławni Towarzysze Proroka, którzy czekali tylko na znak, przystąpili do działania zgodnie z wcześniej wydanymi wskazówkami. Wśród okrzyków „Allahu Ekber!… Allahu Ekber!…” zaczęły świstać strzały, kamienie odnajdywać swój cel, a włócznie uderzać w kolczugi… Lwy Allaha Najwyższego – Hazrat Hamza walczył dwoma mieczami, trzymając po jednym w każdej ręce; Hazrat Ali, Hazrat Omar, Zubejr bin Awwam, Sa’d bin Ebi Wakkas, Ebu Dudżane17 i Abdullah bin Dżahsz wchodzili w szeregi pogan z jednego końca i wychodzili drugim, wprawiając niewierzących w osłupienie. Każdy z nich stał się niezdobytą twierdzą. Okrzyki „Allahu Ekber!… Allahu Ekber!…” wypełniały świat, a wielkość chwały Allaha Najwyższego spadała na głowy niewierzących jak młot. Szlachetny Prorok błagał Allaha Najwyższego, mówiąc: „Ja Hajju! Ja Kajjum! Ja Hajju! Ja Kajjum!”. Hazrat Ali powiedział: „W Badr najodważniejszym i największym bohaterem z nas wszystkich był Wysłannik Allaha (alejhisselam). To On był też najbliżej szeregów pogan. Gdy znajdowaliśmy się w trudnym położeniu, chroniliśmy się przy Nim”.

Poganie wzięli swojego wodza, Ebu Dżehla, w środek swoich szeregów. Jednego ze swoich ubrali tak, by był podobny do Ebu Dżehla. Tym nieszczęśnikiem był Abdullah bin Munzir. Hazrat Ali rzucił się na Abdullaha i na oczach Ebu Dżehla odciął mu głowę. Potem w ten sam sposób przebrali Ebu Kajsa. Jego zabił Hazrat Hamza.

Hazrat Ali walczył z pewnym poganinem. Poganin zamachnął się mieczem na Hazrat Aliego i miecz utkwił w tarczy. Gdy Hazrat Ali uderzył swoim mieczem Zulfikarem w okryte kolczugą ciało poganina i przeciął go razem z kolczugą od ramienia ku piersi, zobaczył nad swoją głową błysk jakiegoś miecza. Szybko pochylił głowę. W chwili gdy ten, który dzierżył miecz, mówił: „Masz! To od Hamzy bin Abdulmuttaliba!”, głowa poganina wraz z hełmem spadła na ziemię. Gdy Hazrat Ali obejrzał się, zobaczył swojego stryja, Hazrat Hamzę, walczącego dwoma mieczami. Nasz Prorok, widząc, jak bohatersko walczą Jego Towarzysze, wychwalał ich, mówiąc: „Oni są lwami Allaha Najwyższego na ziemi”.

„O mój Allahu! Spełnij obietnicę, którą Mi dałeś!… O mój Allahu! Jeśli zgubisz tę garstkę muzułmanów, nie pozostanie już na ziemi nikt, kto będzie Ci oddawał cześć!…”. Hadis-i szerif

W pewnej chwili złamał się miecz Hazrat Ukaszego, który walczył tuż obok Szlachetnego Proroka. Nasz umiłowany Prorok, widząc to, podniósł kij, który zobaczył na ziemi, podał go Ukaszemu i powiedział: „O Ukasze! Tym walcz!…”. Jak tylko Ukasze wziął kij, ten – dzięki cudowi naszego Proroka – stał się długim, błyszczącym i ostrym mieczem o mocnym grzbiecie. Tym mieczem aż do końca bitwy zabił wielu pogan.

Przywódca światów, Szlachetny Prorok (sallallahu alejhi we sellem), walczył, a jednocześnie wypowiadał ten Błogosławiony hadis-i szerif, który wprawiał Jego Towarzyszy w wielkie uniesienie: „Przysięgam na Allaha Najwyższego, w którego mocy jest Moje istnienie, że Allah Najwyższy na pewno wprowadzi do Swojego Raju tych, którzy dzisiaj walczą w nadziei na zadowolenie Stworzyciela, okazując cierpliwość i wytrwałość, i którzy zostaną zabici, idąc naprzód, nie odwracając się plecami”. Gdy Umejr bin Humam usłyszał te Błogosławione słowa, powiedział: „Jak pięknie! Jak pięknie! Znaczy to, że abym wszedł do Raju, nie potrzeba niczego innego, tylko żebym został szehidem!” i jeszcze bardziej wzmógł swoje ataki. Walcząc z wrogiem, mówił: „Do Allaha Najwyższego idzie się nie z zapasami dóbr materialnych, lecz jedynie z lękiem przed Allahem Najwyższym, z czynami dla życia po śmierci i okazując cierpliwość i wytrwałość w dżihadzie. Wszystkie inne zapasy bez wątpienia się kończą!”. I tak walczył, aż został szehidem.

Walka stawała się coraz zacieklejsza. Na każdego z Towarzyszy Proroka napadało naraz co najmniej trzech pogan. Nic nie mogło zastraszyć sławnych Towarzyszy Proroka, którzy starali się do każdego z nich z osobna dosięgnąć mieczem. Ilekroć mówili: „Allahu Ekber! Allahu Ekber!…”, nabierali nowych sił i nie nużyli się ponawianiem ataków. W pewnej chwili natarcie pogan się wzmogło i Towarzysze Proroka znaleźli się w trudnym położeniu. Wtedy Wysłannik Allaha wszedł razem z Hazrat Ebu Bekrem do Swojego namiotu zrobionego z gałęzi palmy daktylowej. Nasz Prorok znowu zaczął błagać Allaha Najwyższego: „O mój Panie! Obdarz Mnie pomocą, którą Mi obiecałeś!…”. W tej chwili zostało zesłane objawienie, w tym znaczeniu: «Kiedy błagaliście waszego Pana o pomoc i zwycięstwo, On odpowiedział na waszą prośbę i przyjął waszą modlitwę, mówiąc: „Zaprawdę, Ja przyjdę wam z pomocą z tysiącem aniołów, jeden za drugim”».18 Szlachetny Prorok od razu wstał i oznajmił: „Radosna nowina, o Eba Bekr! Dotarła do ciebie pomoc Allaha Najwyższego! Oto Dżebrail! Trzyma za uzdę swojego konia, jest uzbrojony i na wzgórzach piaszczystych czeka na rozkaz”. Jak zostało oznajmione w Surze Enfal, Allah Najwyższy powiedział do aniołów, w tym znaczeniu: «Oto twój Pan objawił aniołom: Ja jestem z wami (w sprawie zwycięstwa i pomocy dla muzułmanów). Umacniajcie więc wierzących (radosną nowiną o pomocy), dajcie im siłę i moc. Ja teraz napełnię grozą i lękiem serca niewierzących. Bijcie ich więc po karkach i odcinajcie im wszystkie palce rąk i nóg (wszystkie ich stawy). Jest tak dlatego, że wystąpili przeciwko Allahowi Najwyższemu i Jego Wysłannikowi. Kto występuje przeciwko Allahowi Najwyższemu i Jego Wysłannikowi (tego spotyka Jego kara): zaprawdę, Allah Najwyższy jest surowy w karaniu!»19

Na ten rozkaz Dżebrail, Mikail i Israfil (alejhimusselam), każdy z tysiącem aniołów, zajęli miejsca przy naszym umiłowanym Proroku: kolejno obok Niego, po Jego prawej i po Jego lewej stronie.20

Dżebrail (alejhisselam) miał głowę obwiązaną żółtym turbanem. Pozostali aniołowie mieli na głowach białe turbany. Końce turbanów spuścili na plecy i dosiadali białych koni. Przywódca światów powiedział do Swoich Towarzyszy: „Aniołowie mają znaki i oznaczenia. Wy też zróbcie sobie znak i oznaczenie!”.

Zubejr bin Awwam obwiązał sobie głowę żółtym materiałem na kształt turbanu, a Ebu Dudżane czerwonym. Hazrat Ali przypiął sobie biały pióropusz, a Hazrat Hamza skrzydło strusia na piersi. Jak tylko aniołowie przystąpili do walki, sytuacja w jednej chwili się zmieniła. Zanim Towarzysz Proroka zdążył zamachnąć się mieczem na stojącego przed nim niewierzącego, głowa tamtego oddzielała się od ciała i spadała na ziemię. Widać było, jak po prawej i lewej stronie Szlachetnego Proroka, przed Nim i za Nim, z poganami walczą nieznane postacie.

Hazrat Sehl opowiedział: „Podczas gazwy pod Badr widzieliśmy, że gdy któryś z nas zamachnął się mieczem na głowę poganina, to zanim miecz dotarł do celu, głowa oddzielała się od ciała i toczyła się po ziemi!”.

Zabicie Ebu Dżehla

Chorąży pogan, Ebu Aziz bin Umejr, został wzięty do niewoli. Ich dowódca, Ebu Dżehl, bez przerwy recytował wiersze, aby dodać Kurajszytom odwagi, i starał się podnieść ducha swoich żołnierzy. Atakował jak młodzieniec. Przechwalał się, mówiąc: „Moja matka urodziła mnie na takie dni!…”, i zachęcał młodych do walki. Jeden z pogan, Ubejde bin Sa’id, był od stóp do głów zakuty w zbroję. Widać było tylko jego oczy. Obracał się na koniu to w jedną, to w drugą stronę i wołał: „Ja jestem Ebu Zatulkerisz! Ja jestem Ebu Zatulkerisz!”, co znaczy: ‚Jestem ojcem brzucha (mam duży brzuch)’. W ten sposób na swój sposób wyzywał muzułmanów do walki. Bohaterski mudżahid, Hazrat Zubejr bin Awwam, zbliżył się do niego, wycelował oszczep prosto w jego oko i rzucił go, mówiąc: „Allahu Ekber!”. Oszczep trafił w cel i zwalił Ubejdego bin Sa’ida z konia. Gdy Hazrat Zubejr do niego dobiegł, Ubejde już nie żył. Choć oparł nogę na jego policzku i ciągnął z całej siły, z trudem wyciągnął oszczep. Był wygięty. Hazrat Zubejr okazał w bitwie pod Badr bardzo wielkie bohaterstwo. Na jego ciele nie było miejsca, które nie zostałoby zranione. Jego syn Urwe opowiedział o tym tak: „Mój ojciec otrzymał trzy poważne ciosy mieczem. Jeden z nich był na szyi. Rana pozostawiła tak głęboką bliznę, że mogłem włożyć w nią palec”. Także Abdurrahman bin Awf walczył zaciekle z Kurajszytami. Nie zważając na krew płynącą z jego ran, powalał każdego, kto stanął przed nim. Hazrat Abdurrahman tak opowiedział o zdarzeniu, którego był świadkiem: „W pewnej chwili nie było już przede mną nikogo. Gdy rozejrzałem się na prawo i lewo, zauważyłem dwóch młodzieńców z Ensarów. Chciałem być przy tym z nich, który był najsilniejszy i najbardziej waleczny. Jeden z tych dwóch młodzieńców zmierzył mnie wzrokiem, a potem zwrócił się do mnie i zapytał: »O wujku! Czy znasz Ebu Dżehla?«. Odpowiedziałem: »Tak, znam go«. Gdy zapytałem: »O synu mojego brata! Co chcesz zrobić z Ebu Dżehlem?«, odpowiedział: »Doniesiono mi, że lży Wysłannika Allaha. Przysięgam na Allaha Najwyższego, że jeśli tylko go zobaczę, nie odstąpię od niego, dopóki go nie zabiję albo sam nie zginę«. Doprawdy zdumiały mnie te stanowcze i zdecydowane słowa, wypowiedziane przez młodzieńca w takim uniesieniu.

„O Eba Bekr! Czy nie wiesz, że jesteś dla Mnie jak Moje widzące oko i Moje słyszące ucho? Nie odchodź ode Mnie! Każda udręka, która dotyka Mojego ciała i Mojego serca, staje się lżejsza, gdy widzę twoją błogosławioną twarz. Dzięki tobie Moje serce się umacnia”. Hadis-i szerif

Także drugi z tych młodzieńców przyjrzał mi się i powiedział to samo co pierwszy. W tym czasie zobaczyłem Ebu Dżehla! Krążył bez przerwy tam i z powrotem wśród żołnierzy Kurajszu. Gdy powiedziałem: »O młodzieńcy! Ten człowiek, który tak niespokojnie biega tam i z powrotem, to Ebu Dżehl«, od razu chwycili za miecze i ruszyli na Ebu Dżehla.

Zaczęli z nim walczyć. Tymi młodzieńcami byli bracia Mu’az i Mu’awwez, synowie Afry Hatun”. W tym czasie Mu’az bin Amr, jeden z bohaterów spośród Towarzyszy Proroka, znalazł sposobność, by dostać się do Ebu Dżehla. Natarł na Ebu Dżehla, który siedział na koniu z długim ogonem, i z całej siły ciął mieczem w jego nogę. Noga Ebu Dżehla spadła na ziemię. Wtedy na pomoc ojcu przybył Ikrime, który nie był jeszcze muzułmaninem, i zaczął walczyć z Hazrat Mu’azem bin Amrem.

W tej chwili bracia Mu’az i Mu’awwez rzucili się naprzód jak sokoły. Powalając każdego, kto stanął im na drodze, dotarli do Ebu Dżehla. Cięli go mieczami, aż uznali, że nie żyje.

Hazrat Mu’az bin Amr został w walce z Ikrimem zraniony w dłoń i ramię. Jego Błogosławiona ręka została odcięta w nadgarstku i zwisała tylko na kawałku skóry. Mu’az bin Amr, całkowicie pochłonięty walką, nie miał czasu zajmować się ręką ani jej obwiązać, by ją opatrzyć. Nawet gdy odcięta ręka zwisała na skórze, walczył bohatersko.

Allahu Ekber!… Cóż za silna wiara!… Cóż to był za widok!… Po pewnym czasie takiej walki Hazrat Mu’az zauważył, że jego zdolność poruszania się osłabła. Przyczyną była odcięta ręka. Wtedy od razu przydepnął ją nogą, oderwał i odrzucił…21

Newfel bin Huwejlid, jeden z zatwardziałych wrogów islamu, był jednym z najbardziej cenionych zapaśników Kurajszu. Bez przerwy krzyczał i starał się podburzyć i rozjuszyć gromadę pogan. Szlachetny Prorok, widząc, jak się zachowuje, pomodlił się tak: „O mój Allahu! Pomóż Mi przeciwko Newfelowi bin Huwejlidowi. Rozpraw się z nim”. Gdy Hazrat Ali, lew Allaha Najwyższego, zobaczył poganina Newfela, od razu się na niego rzucił. Uderzył mieczem z taką siłą, że jednym ciosem odciął mu obie nogi, choć były okryte pancerzem. Potem ciął mieczem w jego szyję i oddzielił mu głowę od tułowia.22

Umejje bin Halef, który kładł Bilala Habesziego na rozpalonym piasku i przygniatał jego pierś ogromnymi kamieniami, był jednym z najzawziętszych pogan. Ten wielki wróg islamu, który wykorzystywał każdą okazję, żeby dręczyć Wysłannika Allaha (sallallahu alejhi we sellem), starał się w dolinie Badr zebrać pogan i usiłował zgasić Nur islamu. Hazrat Bilal, widząc go w takim stanie, podszedł do niego z obnażonym mieczem, stanął przed nim i natarł na niego, mówiąc: „O Umejje bin Halef, przywódco niewiary!… Jeśli ty się uratujesz, to niech ja się nie uratuję!”. Jednocześnie zawołał: „O bracia Ensarowie! Na pomoc, przywódca niewiary jest tutaj!” – i od razu Towarzysze Proroka otoczyli Umejjego i go zabili.23

W armii pogan nie było już żadnego przywódcy. Żaden z nich nie wiedział, co robić; uciekali na oślep. Twierdza niewiary upadła. Sławni Towarzysze Proroka kontynuowali pościg. Część pogan wzięto do niewoli. Wśród jeńców był także Abbas, stryj Szlachetnego Proroka.24

Zwycięstwo należało do wierzących

Szlachetny Prorok (sallallahu alejhi we sellem) zapytał Swoich sławnych Towarzyszy: „Czy ktoś wie coś o Newfelu bin Huwejlidzie?”. Hazrat Ali wystąpił naprzód i powiedział: „O Wysłanniku Allaha! To ja go zabiłem”. Nasz umiłowany Prorok bardzo się ucieszył z tej wiadomości, wypowiedział tekbir: „Allahu Ekber!” i oznajmił: „Allah Najwyższy przyjął Moją dua, która go dotyczyła”.

Gdy powiedziano Mu, że Umejje bin Halef został zabity, także bardzo się ucieszył i powiedział: „Elhamdulillah! Niech będą dzięki Allahowi Najwyższemu. Mój Pan potwierdził prawdomówność Swojego sługi i wywyższył Swoją religię”.

Szlachetny Prorok powiedział o Ebu Dżehlu: „Ciekawe, co zrobił Ebu Dżehl, co się z nim stało? Kto pójdzie i sprawdzi?” – i polecił szukać go wśród zabitych. Szukali, lecz go nie znaleźli. Szlachetny Prorok powiedział: „Szukajcie go, mam coś do powiedzenia na jego temat. Jeśli nie będziecie mogli go rozpoznać, popatrzcie na bliznę na jego kolanie. Pewnego dnia on i Ja byliśmy na uczcie u Abdullaha bin Dżud’ana. Obaj byliśmy młodzi. Ja byłem od niego trochę starszy. Gdy zrobiło się ciasno, popchnąłem go. Upadł na kolana. Jedno z jego kolan zostało zranione, a blizna po tej ranie nigdy nie zniknęła z jego kolana”.

Wtedy Abdullah bin Mesud wyruszył na poszukiwanie Ebu Dżehla. Znalazł go rannego i rozpoznał. Powiedział: „Czy to ty jesteś Ebu Dżehl?”. Postawił nogę na jego szyi, chwycił go za brodę, pociągnął i powiedział: „O wrogu Allaha Najwyższego! Czy Allah Najwyższy w końcu uczynił cię poniżonym i godnym pogardy?”. Ebu Dżehl odpowiedział: „A dlaczego miałby mnie uczynić poniżonym i godnym pogardy? Ty pasterzu owiec! Niech Allah ciebie uczyni poniżonym i godnym pogardy! Wspiąłeś się na miejsce, na które bardzo trudno się wspiąć! Powiedz mi lepiej, po czyjej stronie jest dzisiaj zwycięstwo i przewaga?”. Hazrat Ibn Mesud powiedział: „Zwycięstwo jest po stronie Allaha i Jego Wysłannika”. Zdejmując Ebu Dżehlowi hełm z głowy, powiedział: „O Ebu Dżehlu! Zabiję cię”. Ebu Dżehl pokazał, do jakiego stopnia doszły jego niewiara, duma i pycha, mówiąc: „Nie jesteś pierwszym z tych, którzy zabili przywódcę swojego plemienia. Jednak, prawdę mówiąc, bardzo ciężko mi będzie znieść to, że to właśnie ty mnie zabijesz. Przynajmniej odetnij mi szyję blisko piersi, żeby moja głowa wyglądała okazale!”.

Gdy Ibn Mesud nie zdołał odciąć głowy Ebu Dżehla swoim mieczem, odciął ją mieczem Ebu Dżehla. Przyniósł jego broń, zbroję, hełm i głowę i położył je przed Szlachetnym Prorokiem. Powiedział: „O Wysłanniku Allaha, niech moi rodzice zostaną dla Ciebie poświęceni! To jest głowa Ebu Dżehla, wroga Allaha Najwyższego”. Nasz umiłowany Prorok oznajmił: „Na Allaha, poza którym nie ma boga!”. Potem wstał i razem ze Swoimi Towarzyszami podszedł do zwłok Ebu Dżehla. Tam powiedział: „Niech będą dzięki Allahowi Najwyższemu, który uczynił cię poniżonym i godnym pogardy.

O wrogu Allaha! Ty byłeś faraonem tej wspólnoty”. Potem okazał wdzięczność Allahowi Najwyższemu, mówiąc: „O mój Panie! Spełniłeś Swoją obietnicę wobec Mnie”. Wysłannik Allaha (sallallahu alejhi we sellem) kazał opatrzyć rany rannym Towarzyszom Proroka. Kazał ustalić, kto został szehidem. Szehidami zostało czternastu: sześciu z Muhadżirów i ośmiu z Ensarów. Gdy Błogosławione dusze ich wszystkich odlatywały do Raju, z pogan, którzy usiłowali zgasić Nur islamu, siedemdziesięciu zostało zabitych, a siedemdziesięciu wziętych do niewoli. Wysłannik Allaha wysłał do Medyny Abdullaha bin Rewahę i Zejda bin Harisego, aby zanieśli radosną nowinę o zwycięstwie. Szlachetny Prorok poprowadził modlitwę salat dżenaze25 za szehidów i kazał pochować ich w grobach. Dwadzieścia cztery zwłoki pogan wrzucono do wyschniętej studni, a pozostałe wrzucono do dołów i zasypano ziemią. Przywódca światów podszedł razem ze Swoimi sławnymi Towarzyszami do brzegu studni i powiedział: „O wy, wrzuceni do studni!”. Potem, wymieniając imiona zabitych pogan razem z imionami ich ojców, oznajmił: „O Utbe bin Rebia! O Umejje bin Halef! O Ebu Dżehlu bin Hiszamie!… Jakże złym ludem byliście wobec waszego Proroka! Wy uznaliście Mnie za kłamcę, a inni Mi uwierzyli i potwierdzili Moje słowa. Wy wygnaliście Mnie z Mojego miasta, z Mojej ojczyzny, a inni otworzyli przede Mną swoje drzwi i przyjęli Mnie z otwartymi ramionami. Wy prowadziliście ze Mną wojnę, a inni Mi pomogli. Czy otrzymaliście to, co obiecał wam Mój Pan? Ja otrzymałem zwycięstwo, które obiecał Mi Mój Pan”.

„Aniołowie mają znaki i oznaczenia. Wy też zróbcie sobie znak i oznaczenie!”. Hadis-i szerif

Hazrat Omar zapytał naszego Proroka: „O Wysłanniku Allaha! Czy mówisz do ludzi, którzy stali się padliną?”. Na to Szlachetny Prorok odpowiedział: „Przysięgam na Mojego Pana, który posłał Mnie jako prawdziwego Proroka: wy nie słyszycie Mnie lepiej niż oni. Oni jednak nie mogą odpowiedzieć”.

Poganie, którzy w pośpiechu uciekali z pola bitwy, aby ratować swoje życie, nie zdołali zabrać niczego z tego, co przywieźli. Wszystko wpadło w ręce muzułmanów. Szlachetny Prorok podzielił łupy wojenne między wszystkich Swoich Towarzyszy, którzy uczestniczyli w bitwie pod Badr, oraz tych, którym powierzono inne obowiązki. Pozostali pod Badr jeszcze trzy noce, a po dziewiętnastu dniach wrócili do Medyny. Tymczasem Abdullah bin Rewaha i Zejd bin Harise, wysłani przodem z radosną nowiną, zbliżyli się do Medyny. Gdy w niedzielę przed południem doszli do miejsca zwanego Akik, rozdzielili się. Abdullah bin Rewaha wszedł do Medyny z jednej strony, a Zejd bin Harise z innej. Chodzili od domu do domu i obwieszczali zwycięstwo. Abdullah bin Rewaha, poeta Wysłannika Allaha, obwieszczał zwycięstwo donośnym głosem, recytując:

O Ensarowie! Przynoszę wam radosną nowinę:
Prorok Allaha jest żywy i cały.
Poganie zostali zabici i wzięci do niewoli,
Wśród jeńców jest wielu sławnych mężów.
Synowie Rebii i Hadżdżadża, wszyscy co do jednego,
I Ebu Dżehl Amr bin Hiszam polegli pod Badr.

Hazrat Asym bin Adij zapytał: „O Ibn Rewaho! Czy to, co mówisz, jest prawdą?”. Abdullah bin Rewaha odpowiedział: „Tak, na Allaha, to prawda! Inszaallah (jeśli Allah zechce) jutro Wysłannik Allaha przybędzie razem z jeńcami o związanych rękach!”.

Śmierć Hazrat Rukajje

Tego dnia zmarła Hazrat Rukajje (radyjallahu anha), córka naszego umiłowanego Proroka. Jej mąż, Hazrat Osman, poprowadził za nią modlitwę salat dżenaze. Wiadomość o zwycięstwie, która nadeszła w tym smutku, trochę ich pocieszyła.

Szlachetny Prorok (sallallahu alejhi we sellem) razem ze Swoimi Towarzyszami wysławiał Allaha Najwyższego, który obdarzył Go zwycięstwem pod Badr, i padł w dziękczynnej sedżde (sedżde-i szukr). Potem razem z jeńcami ruszył w drogę do Medyny.

Abdullah bin Rewaha i Zejd bin Harise, którzy przynieśli radosną nowinę wcześniej, opowiedzieli, co się wydarzyło podczas gazwy pod Badr i kto został szehidem. Dzieci, kobiety oraz ci, którym powierzono obowiązki i którzy pozostali w Medynie, bardzo cieszyli się ze zwycięstwa. Wyszli na drogę, aby przywitać Szlachetnego Proroka. Wśród szehidów był Harise bin Suraka. Jego matka, Rebi, dowiedziała się, że jej syn został trafiony strzałą wroga i zginął śmiercią szehida, gdy pił wodę ze zbiornika. Gdy nasza matka Rebi usłyszała tę wiadomość, powiedziała: „Dopóki nie przybędzie Wysłannik Allaha (alejhisselam), nie będę płakać za moim synem. Gdy uświetni Medynę Swoim przybyciem, zapytam Go. Jeśli mój syn jest w Raju, w ogóle nie będę płakać. Jeśli zaś jest w Piekle, zamiast łez będę wylewać krew”.

Gdy nasz umiłowany Prorok uświetnił Medynę Swoim przybyciem razem ze Swoimi Błogosławionymi Towarzyszami, Rebi przyszła do Niego i powiedziała: „O Wysłanniku Allaha, niech moi rodzice zostaną dla Ciebie poświęceni! Wiesz, jak bardzo kocham mojego syna Harisego. Czy został szehidem i wszedł do Raju? Jeśli tak, będę cierpliwa. Jeśli nie, będę wylewać krwawe łzy”. Ulubieniec Allaha przekazał jej radosną nowinę: „O Ummu Harise! Twój syn jest nie w jednym, lecz w wielu Rajach. Jego miejscem jest Firdews” (wysoki stopień Raju). Na to Rebi powiedziała: „Odtąd nie będę płakać za moim synem”. Szlachetny Prorok poprosił o naczynie z wodą. Okazując miłosierdzie, zanurzył w wodzie Swoją Błogosławioną rękę i ją wyjął. Dał napić się tej wody matce i siostrze Hazrat Harisego. Zwilżył też tą wodą ich głowy i twarze. Od tego dnia twarze Rebi i jej córki były bardzo świetliste. Żyły też bardzo długo. Przywódca wszechświata (alejhi efdalussalewat) podzielił siedemdziesięciu jeńców przyprowadzonych do Medyny między Swoich Towarzyszy i nakazał dobrze ich traktować. Od Allaha Najwyższego nie przyszło jeszcze objawienie co do losu jeńców. Wysłannik Allaha po naradzie ze Swoimi Towarzyszami postanowił, że jeńcy zostaną uwolnieni za okupem (fidje).

Wysokość okupu ustalono według majątku każdego jeńca. Ci, którzy nie mieli pieniędzy, ale umieli czytać i pisać, mieli nauczyć czytania i pisania dziesięć osób w Medynie, które tego nie umiały; potem mogli wrócić do Mekki. Wśród jeńców był Abbas, stryj Szlachetnego Proroka. Szlachetny Prorok powiedział do niego: „O Abbasie! Zapłać okup za siebie, za syna twojego brata, Ukajla (Akila) bin Ebi Taliba, i za Newfela bin Harisa, ponieważ jesteś bogaty”. Hazrat Abbas powiedział: „O Wysłanniku Allaha! Ja jestem muzułmaninem. Kurajszyci siłą przyprowadzili mnie pod Badr”. Wysłannik Allaha oznajmił: „O tym, czy jesteś muzułmaninem, wie Allah Najwyższy. Jeśli mówisz prawdę, Allah Najwyższy z pewnością cię za to wynagrodzi. Jednak z tego, co widać na zewnątrz, jesteś przeciwko nam. Dlatego musisz zapłacić za siebie okup”. Gdy Abbas powiedział: „O Wysłanniku Allaha! Nie mam żadnego majątku oprócz 800 dirhemów, które wzięliście jako łup wojenny”, Szlachetny Prorok oznajmił: „O Abbasie! Dlaczego nie wspominasz o tamtym złocie?”. Zapytał: „Jakim złocie?”. Nasz umiłowany Prorok odpowiedział: „O złotych monetach, które dałeś swojej żonie Ummu Fadl, córce Harisa, w dniu, gdy miałeś opuścić Mekkę! Gdy jej je dawałeś, nie było przy was nikogo poza wami dwojgiem. O tym złocie, które dałeś Ummu Fadl, mówiąc: »Nie wiem, co mnie spotka w tej wyprawie. Jeśli spotka mnie nieszczęście i nie wrócę, to tyle jest dla ciebie, tyle dla Fadla, tyle dla Abdullaha, tyle dla Ubejdullaha, a tyle dla Kusema«”. Hazrat Abbas zdumiał się i powiedział: „Przysięgam, że gdy dawałem te złote monety mojej żonie, nie było przy nas nikogo innego. Skąd możesz o tym wiedzieć?”. Szlachetny Prorok odpowiedział: „Allah Najwyższy Mnie o tym powiadomił”. Wtedy Hazrat Abbas powiedział: „Zaświadczam, że jesteś Wysłannikiem Allaha Najwyższego i że mówisz prawdę” – i wypowiedział Słowa Szehady.26 Gdy Hazrat Abbas został muzułmaninem, Szlachetny Prorok powierzył mu zadanie w Mekce. Nakazał mu chronić tamtejszych muzułmanów i przesyłać wiadomości o wrogach islamu.

„O Abbasie! O tym, czy jesteś muzułmaninem, wie Allah Najwyższy. Jeśli mówisz prawdę, Allah Najwyższy z pewnością cię za to wynagrodzi. Jednak z tego, co widać na zewnątrz, jesteś przeciwko nam. Dlatego musisz zapłacić za siebie okup”. Hadis-i szerif

Kurajszytów, którzy ponieśli ciężką klęskę w gazwie pod Badr, powiadomiono, że mogą odebrać swoich jeńców za okupem. Jednak Nadrowi bin Harisowi, który przed hidżrą zadawał Przywódcy proroków wiele cierpień i tortur, odcięto głowę. Zabity został także nikczemny Ukbe bin Ebi Muajt, który w swojej niegodziwości położył wnętrzności wielbłąda na Błogosławionych plecach naszego umiłowanego Proroka, gdy On odprawiał modlitwę salat przy Kaabie. Gdy głowa tego zatwardziałego wroga islamu została oddzielona od ciała, Wysłannik Allaha wysławiał Allaha Najwyższego. Podszedł do jego zwłok i powiedział: „Na Allaha, nie znam nikogo tak złego jak ty, który zaprzeczyłeś Allahowi Najwyższemu, Jego Wysłannikowi i Świętemu Koranowi i zadawałeś Jego Prorokowi jedne tortury po drugich”.

Jeńcy pozostawali u Towarzyszy Proroka (alejhimurrydwan), dopóki ich bliscy nie odebrali ich za okupem. Wszyscy Towarzysze Proroka traktowali jeńców bardzo dobrze i dzielili się z nimi swoim jedzeniem.

Wśród jeńców był Ebu Aziz, brat Mus’aba bin Umejra. Opowiedział: „Ja także byłem jeńcem w domu pewnego muzułmanina z Medyny. Traktowali mnie bardzo dobrze. Chleb, który sami mieli jeść rano i wieczorem, dawali mnie, a sami musieli zadowolić się daktylami. Ilekroć któryś z nich zdobył kawałek chleba, od razu mi go przynosił. Ze wstydu oddawałem chleb temu, kto go przyniósł. On jednak z powrotem mi go dawał”.

Inny z jeńców, Kurajszyta o imieniu Jezid, opowiedział: „Gdy muzułmanie wracali spod Badr do Medyny, nas, jeńców, posadzili na zwierzętach, a sami szli pieszo”.

Wśród jeńców był także Ebu’l-As bin Rebi, syn siostry Hazrat Hadidże (radyjallahu anha) i zięć Szlachetnego Proroka. Ebu’l-As był jednym z kupców Mekki i był bardzo bogaty. Słynął z uczciwości i pobożności. Gdy z Mekki przysłano okup za jeńców, Hazrat Zejneb, aby uzupełnić okup, przysłała także naszyjnik, który dała jej w prezencie ślubnym jej matka. Gdy nadszedł okup, Szlachetny Prorok (sallallahu alejhi we sellem) rozpoznał naszyjnik i powiedział: „O Moi Towarzysze, jeśli uznacie to za stosowne, odeślijcie Mojej córce Zejneb jej jeńca razem z jej okupem”. Towarzysze Proroka się zgodzili. Ebu’l-Asowi bin Rebi pozwolono wrócić do Mekki z całym jego majątkiem pod warunkiem, że wyśle Zejneb do Medyny. Ebu’l-As wyprawił w drogę Zejneb i tych, którzy z nią byli, razem ze swoim bratem Kinanem. Gdy poganie się o tym dowiedzieli, wpadli w gniew i wysłali za nimi kilku swoich ludzi. Dogonili ich w Zi-Tuwa. Gdy Hebbar bin Eswed rzucił oszczepem, wielbłąd się spłoszył i zrzucił Hazrat Zejneb na ziemię. Kinane rozsypał przed sobą swoje strzały i powiedział: „Kto targnie się na Zejneb, tego zgładzę strzałą”. Wyprowadził Zejneb z Mekki i doprowadził ją do celu. Hazrat Zejneb zachorowała od odniesionych ran. Była brzemienna. Gdy przybyła do Medyny, poroniła. Gdy Wysłannik Allaha (alejhisselam) się o tym dowiedział, bardzo się zasmucił.

To, że poganie zostali pokonani pod Badr i w żałosnym stanie uciekli z pola walki, wywołało w Mekce wielkie zdumienie. Doszło do wyniku, którego w ogóle się nie spodziewali, a nawet nigdy nie przyszedł im do głowy. Ebu Leheb i pozostali poganie nie uwierzyli słowom tego, kto pierwszy przyniósł wiadomość. Gdy do Mekki przybył Ebu Sufjan, który uciekł z pola walki, od razu wezwali go do siebie. Ebu Leheb zapytał go: „O synu mojego brata! Opowiedz nam, jak to się stało?”. Ebu Sufjan usiadł. Wielu ludzi słuchało na stojąco. Ebu Sufjan opowiedział:

„Nawet nie pytaj! Gdy spotkaliśmy muzułmanów, mieliśmy jakby związane ręce i nogi. Robili, co chcieli. Jednych z nas zabili, innych wzięli do niewoli. Przysięgam, że nikogo z naszych nie ganię ani nie obwiniam, ponieważ w tamtej chwili spotkaliśmy między niebem a ziemią ludzi ubranych na biało, na siwych koniach. Nic nie mogło się im oprzeć i nikt nie mógł stawić im czoła!”.

Obecny był tam niewolnik Abbasa, Hazrat Ebu Rafi, który został muzułmaninem w pierwszym okresie islamu, ale z obawy przed złem pogan nie ujawniał swojej wiary. Ebu Rafi, który po cichu się im przysłuchiwał, z radości zapomniał o wszystkim i nagle powiedział: „Na Allaha, to byli aniołowie”.

Ebu Leheb wymierzył mu silny policzek, podniósł go i rzucił o ziemię. Do tego mocno go pobił. Wtedy obecna tam Ummu Fadl, żona Hazrat Abbasa, nie wytrzymała, ponieważ sama także wcześniej została muzułmanką. Ummu Fadl chwyciła jeden ze słupów w izbie i mówiąc: „Uznałeś go za słabego, bo nie ma nikogo, prawda?”, z całej siły uderzyła Ebu Leheba. Głowa Ebu Leheba pękła. Zalany krwią odszedł stamtąd poniżony, wzgardzony i zhańbiony. Siedem dni później Allah Najwyższy zesłał na niego chorobę zwaną czarną szkarlatyną. Zmarł na tę chorobę. Jego synowie przez dwie lub trzy noce zostawili go niepochowanego. W końcu zaczął cuchnąć. Wszyscy uciekali od choroby, na którą zapadł Ebu Leheb, jak od dżumy, i brzydzili się nią. Wtedy jeden z Kurajszytów powiedział do synów Ebu Leheba: „Biada wam! Czy nie wstydzicie się? Zostawiliście ojca w domu, aż zaczął cuchnąć. Przynajmniej wynieście go i gdzieś zakopcie!”. Synowie odpowiedzieli temu człowiekowi: „Boimy się jego choroby!”. Wtedy ów człowiek powiedział do nich: „Idźcie przodem, ja przyjdę i wam pomogę”. Potem zeszli się we trzech. Podnieśli go, zanieśli i zostawili w odludnym miejscu. Rzucali na niego kamienie, aż przestał być widoczny. W ten sposób Ebu Leheb wszedł do swojej siedziby – do grobu, który jest ciemnym dołem Piekła – gdzie na wieki pozostanie w mękach i w ogniu.

Wśród Kurajszytów wziętych do niewoli pod Badr był także Welid bin Welid. Do niewoli wziął go Abdullah bin Dżahsz. Bracia Welida, Hiszam i Halid bin Welid, który nie był jeszcze muzułmaninem, przybyli do Medyny. Abdullah bin Dżahsz nie chciał go uwolnić, dopóki nie zostanie zapłacony okup. Halid się na to zgodził, ale Hiszam, jego brat z tego samego ojca, lecz z innej matki, tego nie przyjął. Wysłannik Allaha zaproponował, by oddali broń i ekwipunek swojego ojca. Hiszam zgodził się na tę propozycję, ale Halid jej nie przyjął. W końcu porozumieli się co do miecza ojca (o wartości 100 dinarów), jego kolczugi i hełmu. Wykupili Welida z niewoli i ruszyli w drogę do Mekki. Jednak w Zul-Hulejfe, które leży na drodze do Mekki w odległości czterech mil od Medyny, Welid odłączył się od nich, przyszedł do Szlachetnego Proroka, przyjął islam i stał się jednym z Towarzyszy Proroka. Jakiś czas po przyjęciu islamu poszedł do Mekki, do swoich braci. Wtedy Halid bin Welid zapytał go: „Skoro i tak miałeś zostać muzułmaninem, to dlaczego nie zostałeś nim, zanim zapłaciliśmy za ciebie okup? Sprawiłeś, że straciliśmy pamiątkę po naszym ojcu. Dlaczego tak zrobiłeś?”. Odpowiedział: „Bałem się, że Kurajszyci powiedzą: »Nie zniósł niewoli i poddał się Muhammedowi (alejhisselam)«”.

„O Abbasie! O tym, czy jesteś muzułmaninem, wie Allah Najwyższy. Jeśli mówisz prawdę, Allah Najwyższy z pewnością cię za to wynagrodzi. Jednak z tego, co widać na zewnątrz, jesteś przeciwko nam. Dlatego musisz zapłacić za siebie okup”. Hadis-i szerif

Rozwścieczeni tą odpowiedzią bracia uwięzili go razem z kilkoma muzułmanami z rodu Manzum, przy Ijaszu bin Ebi Rebii i Selemem bin Hiszamie (radyjallahu anhuma). Welid bin Welid z powodu swojej wiary przez wiele lat siedział w więzieniu. Od swojego stryja Hiszama, zatwardziałego wroga islamu, i od swoich pogańskich krewnych zaznał wiele ucisku i tortur. Szlachetny Prorok (sallallahu alejhi we sellem) pomodlił się tak za Ijasza bin Ebi Rebię, Selemego bin Hiszama i Welida, ciemiężonych przez pogan: „O mój Panie! Uratuj Welida bin Welida, Selemego bin Hiszama, Ijasza bin Rebię i pozostałych wierzących, którzy (udręczeni w rękach niewiernych) są uważani za słabych (i bezradnych). O mój Panie, zdepcz Mudar (Kurajsz) jeszcze surowiej (jeszcze gorzej niż dotąd). Uczyń te lata (dla nich) podobnymi do lat Jusufa (Józefa)”.

Dzięki błogosławieństwu dua Wysłannika Allaha Welid znalazł sposobność i uciekł z miejsca, w którym był związany. Przybył do Medyny i dotarł do naszego umiłowanego Proroka. Gdy Ulubieniec Allaha zapytał go o stan Ijasza bin Rebii i Selemego bin Hiszama, Welid powiedział, że są przywiązani do siebie za nogi i wiją się pod ciężkimi mękami i torturami.

Sułtan Wszechświata bardzo się zasmucił ich stanem i zaczął szukać sposobu, aby ich uratować. Gdy zapytał, kto mógłby ich uratować, Welid – choć sam przez wiele lat był poddawany torturom – z wielką odwagą i miłością odpowiedział: „O Wysłanniku Allaha! Ja ich uratuję i przyprowadzę do Ciebie”. Ponownie udał się do Mekki i, śledząc kobietę, która nosiła im jedzenie, odnalazł miejsce, gdzie przebywali torturowani muzułmanie. Obaj byli uwięzieni w budynku bez dachu. W nocy Welid, narażając swoje życie, z wielką odwagą zszedł po murze i dotarł do swoich przyjaciół. Tych dwóch niewinnych ludzi, których jedyną winą było to, że uwierzyli, poganie przywiązali do kamienia i w palącym upale pustyni Arabii poddawali ich wszelkiego rodzaju okrucieństwom. Welid uratował tych swoich Błogosławionych braci i posadził ich na swoim wielbłądzie. Sam zaś pieszo i boso ruszył w drogę do Medyny, aby jak najszybciej dotrzeć do tak bardzo ukochanego Wysłannika Allaha. Nie palił go żar pustyni, lecz miłość i tęsknota za spotkaniem z Przywódcą światów.

Przybył do Medyny w trzy dni, głodny, spragniony i bosy. Jego palce u nóg były całkowicie poszarpane przez twarde kamienie. Zakrwawiony Welid bin Welid dotarł do tak bardzo ukochanego Ulubieńca Allaha.

Zwycięstwo pod Badr napełniło muzułmanów wielką radością. Poganie natomiast pogrążyli się w głębokim smutku i rozczarowaniu. Gdy Nedżaszi, król Abisynii, usłyszał, że Wysłannik Allaha zwyciężył, od razu poszedł do Towarzyszy Proroka, którzy przebywali w jego kraju, i przekazał im radosną nowinę, mówiąc: „Niech będzie chwała Allahowi Najwyższemu, który dał Swojemu Wysłannikowi zwycięstwo pod Badr i obdarzył Go triumfem”.

Wydarzenia po gazwie pod Badr

Nasz umiłowany Prorok (sallallahu alejhi we sellem) walczył w Medynie zarówno z żydami, jak i z obłudnikami (munafykami) takimi jak Abdullah bin Ubejj, którzy udawali muzułmanów, a ponadto z poganami. Oprócz tego zapraszał do islamu pogańskie plemiona spoza Medyny i starał się, by dostąpiły zaszczytu przyjęcia islamu. Gazwy takie jak Karkara, Beni Kajnuka, Sewik, Gatafan i Bahran… odbyły się wszystkie po gazwie pod Badr.

Niektóre wydarzenia drugiego roku po hidżrze

W tym roku zekat (coroczny obowiązek tych, którzy w islamie są uważani za bogatych, polegający na oddawaniu określonej części pewnych rodzajów majątku określonym grupom ludzi) stał się fard; przyszły też nakazy dawania sadaka-i fitr, odprawiania świątecznych modlitw salat i składania kurban (zwierzęcia ofiarnego). Wysłannik Allaha wydał Swoją córkę Ummu Gulsum za mąż za Hazrat Osmana. Szlachetny Prorok poślubił Hafsę, córkę Hazrat Omara, oraz Zejneb binti Huzejme (radyjallahu anhunna). Urodził się Hazrat Hasen, syn Hazrat Aliego.

Poślubienie Hazrat Aisze

Szlachetny Prorok zaręczył się z Hazrat Aisze jeszcze w Mekce, jednak ich wesele jeszcze się nie odbyło. Pewnego dnia Hazrat Ebu Bekr zapytał Przywódcę światów: „O Wysłanniku Allaha! Co stoi Ci na przeszkodzie, by poślubić Twoją żonę?”. Wysłannik Allaha odpowiedział: „Mehir” (mehir to złoto, srebro lub wszelkiego rodzaju majątek czy korzyść, którą mężczyzna daje kobiecie, którą ma poślubić). Wtedy Hazrat Ebu Bekr przesłał Wysłannikowi Allaha pieniądze na mehir.27

Potem odbyło się wesele naszej matki Hazrat Aisze. Szlachetny Prorok miał wtedy pięćdziesiąt pięć lat.28 Nasza matka Hazrat Aisze była tak inteligentna i zdolna, że potrafiła w jednej chwili opowiedzieć wierszem o zdarzeniach. Nigdy nie zapominała tego, czego się nauczyła i czego wyuczyła się na pamięć. Była bardzo mądra, inteligentna, uczona, wykształcona w literaturze, cnotliwa i pobożna. Ponieważ miała bardzo dobrą pamięć, Towarzysze Proroka pytali ją o wiele rzeczy i uczyli się od niej. Została wychwalona w świętym ajecie.

Gazwa Karkarat-ul-Kedr

Nadeszła wiadomość, że grupa z Beni Selim i Gatafan zebrała się w Karkara. Wtedy Szlachetny Prorok wyruszył z Medyny z dwustoma ludźmi spośród Muhadżirów i Ensarów. W Medynie jako zastępcę pozostawiono Hazrat Ibn Ummi Mektuma. Białą chorągiew niósł Hazrat Ali. Gdy przybyli na miejsce, nikogo nie znaleźli. Poganie, dowiedziawszy się, że nadciąga armia islamu, opuścili to miejsce. Posuwając się doliną, napotkali poganiacza wielbłądów i zapytali go, gdzie są ludzie z Beni Selim i Gatafan. Poganiacz powiedział: „Najęli mnie na pięć dni do pilnowania ich zwierząt. Ale nie wiem, gdzie są teraz”. Jako łup wojenny zabrano pięćset wielbłądów. Pasterz Jesar także został wzięty do niewoli. Po trzech nocach spędzonych w dolinie Karkarat-ul-Kedr popędzili wielbłądy przed sobą i ruszyli do Medyny. W miejscu zwanym Derar Szlachetny Prorok oddzielił piątą część wielbłądów, a resztę rozdzielił. Każdemu przypadły po dwa wielbłądy. Następnego dnia, gdy odprawiali poranną modlitwę salat, zobaczyli, że poganiacz wielbłądów imieniem Jesar modli się razem z nimi. Wtedy Szlachetny Prorok wyzwolił tego niewolnika. Potem cało i zdrowo wrócili do Medyny.

„Na Allaha, nie znam nikogo tak złego jak ty, który zaprzeczyłeś Allahowi Najwyższemu, Jego Wysłannikowi i Świętemu Koranowi i zadawałeś Jego Prorokowi jedne tortury po drugich”. Hadis-i szerif

Każda dusza, która płonie w bezgranicznym ogniu tęsknoty, staje się Nurem,
A serce, które zniszczył ból miłości, rozkwita.

Gazwa Beni Kajnuka

Pewnego dnia żydzi z Beni Kajnuka chcieli zadrwić z pewnej muzułmanki. Jeden z Towarzyszy Proroka, który to zobaczył, od razu dobył miecza i zabił tego żyda. Żydzi zebrali się i zabili tego Błogosławionego Towarzysza Proroka, który został szehidem. O zdarzeniu powiadomiono Szlachetnego Proroka. Szlachetny Prorok zebrał ich na targowisku Kajnuka i powiedział: „O ludu żydowski! Bójcie się, by nie spotkała was kara podobna do tej, którą Allah Najwyższy zesłał na Kurajsz, i zostańcie muzułmanami. Dobrze wiecie, że jestem Prorokiem posłanym przez Allaha Najwyższego. To, a także przymierze Allaha Najwyższego z wami, przeczytaliście już w waszej księdze…”.

„Niech będzie chwała Allahowi Najwyższemu, który dał Swojemu Wysłannikowi zwycięstwo pod Badr i obdarzył Go triumfem”. Nedżaszi Eshame (rahmetullahi alejh)

Gazwa Beni Kajnuka

Pomimo tego miłosierdzia żydzi złamali zawarte porozumienie i rzucili wyzwanie Sułtanowi światów takimi słowami: „O Muhammedzie! Niech Cię nie zwiedzie to, że pokonałeś lud, który nie umie prowadzić wojny! Przysięgamy, że jesteśmy wojownikami! Dopiero gdy zaczniesz z nami walczyć, zrozumiesz, jakimi jesteśmy bohaterami!…”. W ten sposób dali znać, że zerwali wcześniejsze porozumienie, i rzucali wyzwania. Wtedy Dżebrail (alejhisselam) przyniósł objawienie, w tym znaczeniu: «(O Mój Ulubieńcze!) Jeśli obawiasz się zdrady ze strony ludu, który zawarł porozumienie (z Tobą) (że będzie postępować wbrew porozumieniu), to otwarcie, zgodnie z prawem i sprawiedliwością, oznajmij im, że zerwałeś z nimi porozumienie (zanim wypowiesz im wojnę). Allah Najwyższy bowiem nie kocha zdrajców».29

W innym świętym ajecie oznajmiono, w tym znaczeniu: «O Mój Wysłanniku! Powiedz tym żydom, którzy są niewierzący: Z pewnością zostaniecie pokonani i zostaniecie zebrani i zapędzeni do Piekła. Jakże złe to miejsce pobytu!»30

W połowie miesiąca Szewwal, w sobotę, Ulubieniec Allaha od razu zebrał armię i wyruszył na twierdzę, w której mieszkali żydzi Kajnuka. Białą chorągiew niósł Hazrat Hamza, a w Medynie jako zastępcę pozostawiono Ebu Lubabego.31

Błogosławiona armia obległa twierdzę Kajnuka. Żydzi, którzy mówili: „Jakimiż to bohaterskimi wojownikami jesteśmy!”, nie tylko nie stawili oporu, ale nawet nie odważyli się wystrzelić z twierdzy ani jednej strzały. Wysłannik Allaha przejął kontrolę nad wszystkimi wejściami i wyjściami. Nikt nie mógł wyjść. Trwało to piętnaście dni.32

Żydzi ogarnięci strachem poddali się. Choć każdy z nich powinien był zostać zabity, nasz umiłowany Prorok, który został posłany jako miłosierdzie dla światów, okazał im miłosierdzie i pozwolił żydom Kajnuka odejść do Damaszku. Nikomu z nich nie pozwolono tam pozostać. W ten sposób zostali usunięci z ziem Medyny.33 Opuścili kraj Beni Kajnuka. Ich majątek i broń stały się łupem muzułmanów.

Gazwa Sewik

Gdy Ebu Sufjan, uciekłszy z bitwy pod Badr, przybył do Mekki, złożył ślub (nezr), że nie będzie namaszczał włosów oliwą ani zbliżał się do swoich żon, dopóki nie zemści się na Muhammedzie (sallallahu alejhi we sellem). Aby wypełnić ten ślub, w drugim roku po hidżrze, piątego dnia miesiąca Zilhidżdże, w niedzielę, wyruszył z dwustoma jeźdźcami w stronę Medyny. Pewnego wieczoru przyszedł do domu pewnego człowieka w Medynie i zapytał o Szlachetnego Proroka. Ten człowiek go nie przyjął.

Nawet nie otworzył mu drzwi. Ebu Sufjan odszedł stamtąd i został gościem Sellama bin Miszkema. Następnego dnia wyruszył stamtąd i przybył w okolice Ariz. Tam natknął się na Ma’beda bin Amrusza z Ensarów i jego sługę i zabił ich przy pracy, tak że zostali szehidami. Podpalił gaj palm daktylowych. Powiedział: „Moja przysięga została wypełniona” – i odszedł.

Gdy powiadomiono o tym zdarzeniu Szlachetnego Proroka, pozostawił w Medynie jako zastępcę Ebu Lubabego i z dwustoma ludźmi ruszył w pościg za Ebu Sufjanem.

«Z pewnością zostaniecie pokonani i zostaniecie zebrani i zapędzeni do Piekła. Jakże złe to miejsce pobytu!» Ali Imran: 12

Ta wiadomość dotarła do pogan i zaczęli uciekać. Aby się uratować, zostawili tam swoje juki i pewien rodzaj pożywienia zbożowego, zwany sewik, razem z garnkami, które przynieśli, by go gotować. Muzułmanie znaleźli to i zabrali jako łup wojenny. Dlatego ta wyprawa nazywa się gazwą Sewik.

Ślub Hazrat Aliego i Hazrat Fatymy

Był to drugi rok po hidżrze. Hazrat Fatyma, córka Szlachetnego Proroka (sallallahu alejhi we sellem), miała piętnaście lat.

Pewnego dnia Hazrat Fatyma przyszła do Szlachetnego Proroka, aby coś dla Niego zrobić. Wysłannik Allaha zauważył, że Jego córka osiągnęła wiek małżeński. Od tego dnia o rękę naszej matki Fatymy-tuz-Zehry prosiło bardzo wielu ludzi. Wysłannik Allaha (alejhisselam) nie przyjął nikogo z nich i powiedział: „Jej sprawa zależy od nakazu Allaha Najwyższego”.

Pewnego dnia Hazrat Ebu Bekr, Hazrat Omar i Hazrat Sa’d bin Mu’az siedzieli w mesdżidzie i rozmawiali: „Wszyscy oprócz Hazrat Aliego prosili o rękę Hazrat Fatymy. Jednak nikogo nie przyjęto”. Hazrat Syddyk powiedział: „Wydaje mi się, że jest ona przeznaczona dla Aliego. Chodźmy go odwiedzić i poruszmy tę sprawę. Jeśli jako powód poda swoją biedę, pomożemy mu”. Hazrat Sa’d powiedział: „O Eba Bekr! Ty zawsze czynisz dobro. Wstań, pójdziemy z tobą”. We trzech wyszli z mesdżidu i poszli spotkać się z Hazrat Alim. Hazrat Ali wziął swojego wielbłąda i poszedł nawadniać gaj palm daktylowych pewnego człowieka z Ensarów. Gdy ich zobaczył, wyszedł im naprzeciw, przywitał się z nimi i zapytał, jak się mają. Hazrat Ebu Bekr powiedział: „O Ali! W każdym dobrym czynie jesteś pierwszy i u Szlachetnego Proroka masz stopień, którego nie dostąpił nikt inny. Wszyscy prosili o rękę Hazrat Fatymy. Jednak nikogo nie przyjęto. Sądzimy, że jest ona przeznaczona dla ciebie. Dlaczego nie podejmiesz starań?”.

Gdy Hazrat Ali to usłyszał, jego Błogosławione oczy napełniły się łzami i powiedział: „O Eba Bekr! Rozpaliłeś we mnie wielki ogień. Nie ma nikogo, kto by jej tak pragnął jak ja. Jednak na przeszkodzie stoi moja bieda”. Hazrat Ebu Bekr powiedział: „Nie mów tak. W oczach Allaha Najwyższego i Jego Wysłannika ten świat jest niczym. Bieda nie może być w tym przeszkodą. Idź i poproś o jej rękę”.

Hazrat Ali opowiedział: „Wszedłem do Wysłannika Allaha zawstydzony i onieśmielony. Wysłannik Allaha był jak zawsze pełen budzącego cześć majestatu i powagi. Usiadłem przed Nim, ale nie byłem w stanie nic powiedzieć. Wysłannik Allaha zapytał: »Dlaczego przyszedłeś, czy czegoś potrzebujesz?«. Milczałem. Gdy powiedział: »Zapewne przyszedłeś prosić o rękę Fatymy«, zdołałem powiedzieć tylko: »Tak«. (Szlachetny Prorok powiadomił Fatymę, że Hazrat Ali prosi o jej rękę. Ona także milczała). Szlachetny Prorok zapytał: »Co masz, aby dać Fatymie jako mehir?«. Powiedziałem: »O Wysłanniku Allaha! Nie mam przy sobie niczego, co mógłbym jej dać«”.

Wtedy zapytał: „Gdzie jest kolczuga Hutami, którą ci dałem, co się z nią stało?”. Gdy odpowiedziałem: „Mam ją przy sobie”, powiedział: „Sprzedaj ją i przynieś Mi pieniądze. To wystarczy jako mehir”.34 Według innego przekazu Wysłannik Allaha zapytał Hazrat Aliego: „Co masz przy sobie?”, a on odpowiedział: „Mam swojego konia i swoją kolczugę”. Wtedy Wysłannik Allaha powiedział: „Koń będzie ci potrzebny, ale kolczugę sprzedaj”. Według jeszcze innego przekazu Szlachetny Prorok powiedział: „O Ali! Idź i wynajmij sobie dom”.

Do ślubu Hazrat Ali mieszkał razem ze Szlachetnym Prorokiem. Na polecenie Szlachetnego Proroka wynajął dom Harisego bin Numana w pobliżu Mesdżidu-i Nebewi, naprzeciwko izby Hazrat Aisze. Swoją kolczugę posłał na bazar. Hazrat Osman (radyjallahu teala anh), przechadzając się po bazarze, rozpoznał kolczugę Hazrat Aliego. Zawołał sprzedawcę i zapytał: „Ile właściciel chce za tę kolczugę?”. Sprzedawca odpowiedział: „Chce 400 dirhemów”. Hazrat Osman (radyjallahu anh) powiedział: „Chodź i weź pieniądze”. Potem poszedł do domu. Odebrał od sprzedawcy kolczugę i zapłacił za nią. Powiedział: „Nikt poza nim nie jest godny tej kolczugi. Niech te pieniądze wyda na wesele. I niech przyjmie nasze przeprosiny”. Dał 400 dirhemów, położył na nich kolczugę i posłał to wszystko w darze Hazrat Aliemu. Gdy Hazrat Ali przyszedł do naszego Proroka z kolczugą i dirhemami, Szlachetny Prorok gorąco pomodlił się za Hazrat Osmana i powiedział: „Osman jest Moim towarzyszem w Raju”. Potem zawołał Bilala Habesziego, dał mu część pieniędzy i nakazał: „Weź te pieniądze i idź na targ! Kup trochę wody różanej, a za resztę pieniędzy miód i rozrób go z wodą w czystym naczyniu w kącie mesdżidu. Zróbcie napój z miodu, abyśmy go wypili po zawarciu nikah. Zaproś do mesdżidu obecnych Moich Towarzyszy spośród Ensarów i Muhadżirów i ogłoś ludziom, że zostanie zawarty nikah Fatymy i Aliego”.

Bilal Habeszi wyszedł i ogłosił ludziom, że zostanie zawarty nikah Hazrat Aliego i Hazrat Fatymy. Towarzysze Proroka przyszli do Mesdżidu-i Nebewi i wypełnili mesdżid zarówno w środku, jak i na zewnątrz. Wtedy Szlachetny Prorok wstał i wygłosił tę oto chutbę: „Wszelka chwała (hamd) i dziękczynienie należą się Panu światów. On jest Tym, którego się wychwala za dary, którymi obdarza, którego się czci z powodu Jego nieskończonej mocy i potęgi, przed którego karą i rozrachunkiem wszyscy drżą i którego wyrok i rozkaz panują na ziemi i w niebiosach. On jest Tym, który Swoją mocą stworzył stworzenia, oddzielił je od siebie Swoimi sprawiedliwymi wyrokami i uhonorował ludzi Swoją religią (islamem) i Swoim Prorokiem Muhammedem (alejhisselam).… Allah Najwyższy nakazał Mi wydać Moją córkę Fatymę za mąż za Aliego bin Ebi Taliba. Teraz biorę was na świadków, że (z nakazu Allaha Najwyższego) wydałem Fatymę za mąż za Aliego bin Ebi Taliba za mehir w wysokości 400 miskali srebra. Niech Mój Pan ich połączy i uczyni to dla nich błogosławionym. Niech uczyni ich potomstwo czystym, kluczem do miłosierdzia, źródłem mądrości i bezpieczeństwem dla wspólnoty Muhammeda.

To jest to, co miałem do powiedzenia. Proszę Mojego Pana o przebaczenie dla siebie i dla was”.

Wtedy wstał Hazrat Ali i wygłosił tę oto krótką chutbę: „…Przesyłam salat i selam (błogosławieństwo i pokój) Muhammedowi (alejhisselam), w którego obecności się znajdujemy i który wydał za mnie Swoją Błogosławioną córkę Fatymę za mehir w wysokości 400 miskali srebra. O moi bracia w religii! Bez wątpienia usłyszeliście to, co powiedział Szlachetny Prorok, i jesteście tego świadkami. Także ja to poświadczam i na to się zgadzam. Przyjmuję to dokładnie tak, jak jest. Allah Najwyższy jest świadkiem wszystkich naszych słów i jest opiekunem nas wszystkich”.35

„Osman jest Moim towarzyszem w Raju”. Hadis-i szerif

Gdy ceremonia nikah dobiegła końca, Szlachetny Prorok kazał przynieść świeże daktyle i powiedział: „Proszę, weźcie z tych daktyli i jedzcie”. Wszyscy wzięli i zjedli. Potem Hazrat Bilal rozdał napój z miodu i ten także wypili, a wszyscy Towarzysze Proroka modlili się: „Barekallahu fi kuma we alejkuma we dżeme’a szemlekuma”. (Niech Allah Najwyższy pobłogosławi was oboje, niech uczyni błogosławionym wszystko, co do was przychodzi, i niech was połączy ze sobą!) Gdy zawierano nikah, Fatyma (radyjallahu anha) miała piętnaście lat, a Ali (radyjallahu anh) dwadzieścia pięć lat.

Hazrat Fatyma płakała po nikah (kontrakcie małżeńskim, który nakazuje islam). Szlachetny Prorok przyszedł do niej i powiedział: „O Fatymo! Co ci się stało, że płaczesz? Przysięgam na Allaha Najwyższego, że wydałem cię za tego, kto spośród proszących o twoją rękę jest najbardziej uczony, kto przewyższa innych łagodnością i rozumem i kto pierwszy został muzułmaninem”. Hazrat Fatyma odpowiedziała: „Mój drogi ojcze! Mehir każdej dziewczyny, która wychodzi za mąż, jest szacowany i ustalany w złocie i srebrze. Jeśli także mój mehir zostanie tak ustalony, jaka będzie różnica między Tobą a innymi? W Dniu Sądu Ostatecznego pragnę być orędowniczką (szefaat) dla żon wszystkich grzeszników spośród wierzących, za którymi Ty będziesz się wstawiał. To jest moje pragnienie”.

Gdy Allah Najwyższy oznajmił, że życzenie Hazrat Fatymy zostało przyjęte, Wysłannik Allaha powiedział: „O Fatymo! Pokazałaś, że jesteś dzieckiem Proroka!”.

Hazrat Ali opowiedział: „Od tego czasu minęło kilka miesięcy. O tej sprawie nic nie mówiono. Z powodu mojego hidżabu, to znaczy dlatego, że się wstydziłem, nie mogłem otworzyć ust. Jednak Wysłannik Allaha czasami, gdy widział mnie samego, mówił do mnie: »Jakże dobrą kobietą jest twoja żona! Radosna nowina dla ciebie: ona jest przodowniczką wszystkich kobiet świata«”.

W tych dniach brat Hazrat Aliego, Hazrat Ukajl, powiedział: „O Ali! Ucieszyliśmy się z tego przymierza małżeńskiego, ale moim pragnieniem jest, aby tych dwoje szczęśliwych się połączyło”. Hazrat Ali powiedział: „Ja także tego pragnę, ale się wstydzę”. Hazrat Ukajl wziął Hazrat Aliego za rękę i poszedł z nim do domu Szlachetnego Proroka. Tam spotkali Ummu Ejmen, służącą Wysłannika Allaha. Opowiedzieli jej, jak sprawa wygląda. Ummu Ejmen powiedziała: „Nie musicie w tej sprawie przychodzić. Porozumiemy się z czystymi żonami Wysłannika Allaha i wtedy was powiadomimy, ponieważ w takich sprawach słucha się słów kobiet”.

Ummu Ejmen opowiedziała o tej sprawie żonom Wysłannika Allaha. Pozostałe czyste żony przyszły wtedy do domu Hazrat Aisze. Wspominając Hazrat Hadidże, powiedziały: „Gdyby ona żyła, nie miałybyśmy żadnej troski”. Wysłannik Allaha zapłakał i powiedział: „Gdzie jest taka żona jak Hadidże? Gdy ludzie uważali Mnie za kłamcę, ona Mi uwierzyła i poświęciła cały swój majątek na Mojej drodze. Bardzo pomogła religii islamu. Za jej życia Allah Najwyższy nakazał Mi przekazać Hadidże tę radosną nowinę: w Raju zbudowano dla niej pałac ze szmaragdu”. Żony Wysłannika Allaha przedstawiły pragnienie Hazrat Aliego. Wtedy Wysłannik Allaha polecił Ummu Ejmen, aby wezwała do Niego Hazrat Aliego. Gdy Ali przyszedł, obecne kobiety wstały i wyszły. Hazrat Ali spuścił głowę i usiadł. Wysłannik Allaha zapytał: „Czy chcesz swoją żonę, o Ali?”.

Ali (radyjallahu anh) odpowiedział: „Tak, o Wysłanniku Allaha! Niech moi rodzice zostaną dla Ciebie poświęceni!”. Szlachetny Prorok powiedział do Esmy binti Umejs: „Idź i przygotuj dom Fatymy”. Esma poszła do domu, do którego Hazrat Fatyma miała przejść jako panna młoda. Zrobiła poduszkę z nowej skóry, poduszkę z łatanej skóry i poduszkę z plecionej słomy (hasir) i wypełniła je włóknem palmowym. Po nocnej modlitwie salat Wysłannik Allaha przyszedł do domu Fatymy i obejrzał to, co przygotowano.

Nasz Prorok nakazał, aby za dwie trzecie pieniędzy przyniesionych przez Hazrat Aliego kupić takie rzeczy jak jedzenie, ozdoby i wonności, a za jedną trzecią ubrania, i dopilnował, by uzupełniono sprzęty domowe. W wyprawie i sprzętach domowych Hazrat Fatymy znajdowały się: trzy poduszki przygotowane przez Esmę binti Umejs, dywan z frędzlami, poduszka pod głowę wypchana włóknem palmowym, dwa ręczne młynki, skórzany bukłak na wodę, gliniany dzban na wodę, skórzany kubek do picia, ręcznik, spódnica, wyprawiona skóra barana, stary, wytarty, pstrokaty dywan jemeński, sofa spleciona z liści palmowych, dwie pstrokate szaty z Jemenu i aksamitna kołdra. Potem Wysłannik Allaha dał Hazrat Aliemu trochę pieniędzy i polecił mu kupić daktyle i oliwę. Hazrat Ali tak opowiedział o tym, co nastąpiło później:

„Za pięć dirhemów kupiłem daktyle, a za cztery dirhemy oliwę. Potem zaniosłem je do Wysłannika Allaha. Poprosił o skórzaną matę do jedzenia. Swoją Błogosławioną ręką wymieszał daktyle, mąkę, oliwę i jogurt, przygotował pewien rodzaj potrawy, a potem powiedział do mnie: »O Ali! Idź i przyprowadź tych, których znajdziesz«. Wyszedłem i zobaczyłem bardzo wielu ludzi. Zaprosiłem ich wszystkich, wróciłem do środka i powiedziałem: »O Wysłanniku Allaha! Ludzi jest bardzo wielu«.

Przywódca światów, nasz Sułtan Wszechświata, powiedział: »Wprowadzaj ich po dziesięciu, aby zjedli«. Tak też zrobiłem. Policzono i okazało się, że siedemset osób, mężczyzn i kobiet, zjadło i się nasyciło”.

Po zjedzeniu przyjęcia weselnego (welime) Hazrat Aliego i Hazrat Fatymy Szlachetny Prorok – według tego, co przekazała Ummu Ejmen – powiedział do Hazrat Aliego: „O Ali, Moja córka Fatyma poszła do waszego domu jako panna młoda. Przyjdę po wieczornej modlitwie salat i zmówię tam dua. Poczekaj na Mnie”.

Gdy Hazrat Ali przyszedł do domu, usiadł w jednym kącie. Hazrat Fatyma także siedziała w innym kącie domu. Potem przyszedł Wysłannik Allaha i zapukał do drzwi. Otworzyła Ummu Ejmen.

Wysłannik Allaha zapytał: „Czy jest tu Mój brat?”. Ummu Ejmen powiedziała: „Niech moi rodzice zostaną dla Ciebie poświęceni, o Wysłanniku Allaha! Kto jest Twoim bratem?”. Wysłannik Allaha powiedział: „To Ali bin Ebi Talib”. Ummu Ejmen zapytała: „Czy wydałeś Swoją córkę za mąż za Swojego brata?”. Wysłannik Allaha powiedział: „Tak”. Ponieważ Wysłannik Allaha zapytał, czy jest tu Jego brat, Ummu Ejmen pomyślała, że to małżeństwo nie może być dozwolone. Jednak mówiąc „Tak”, Wysłannik Allaha wskazał, że przeszkodą do małżeństwa jest urodzenie się z tej samej matki. (Hazrat Ali jest synem stryja naszego Proroka).

Potem Wysłannik Allaha zapytał Ummu Ejmen: „Czy jest tu także Esma binti Umejs?”. Gdy odpowiedziała: „Tak”, powiedział: „A więc przyszła, aby służyć córce Wysłannika Allaha”. Gdy Ummu Ejmen odpowiedziała: „Tak”, pomodlił się za nią, mówiąc: „Niech dostąpi dobra”.

„O Fatymo! Co ci się stało, że płaczesz? Przysięgam na Allaha Najwyższego, że wydałem cię za tego, kto spośród proszących o twoją rękę jest najbardziej uczony, kto przewyższa innych łagodnością i rozumem i kto pierwszy został muzułmaninem”. Hadis-i szerif

Potem kazał przynieść naczynie z wodą. Umył Swoje Błogosławione ręce. Wlał też do wody trochę piżma. Potem zawołał Hazrat Fatymę. Hazrat Fatyma ze wstydu patrzyła na swoje ubranie. Wysłannik Allaha nabrał trochę wody, pokropił nią jej pierś, głowę i plecy i pomodlił się: „Allahumme inni e’izuha bike we zurrijjetiha min-esz-szejtan-ir-radżim” (O mój Panie, szukam u Ciebie schronienia, abyś ją i jej potomstwo chronił przed złem szatana, tego kamienowanego). Potem zrobił to samo z Hazrat Alim i pomodlił się: „Allahumme barik fihima we barik alejhima we barik lehuma fi neslihima”. Wyrecytował Sury Ihlas i Mu’awwizetejn i powiedział do niego: „Wejdź do swojej żony z imieniem i błogosławieństwem Allaha Najwyższego”. Potem chwycił Swoimi Błogosławionymi rękami za obie strony framugi drzwi, zmówił dua o błogosławieństwo i odszedł.36

Hazrat Ali opowiedział: „Cztery dni po naszym weselu Wysłannik Allaha uświetnił nasz dom Swoją wizytą. Udzielił nam rad Swoimi słowami, które zdobywają serca i są pełne mądrości, i powiedział: »O Ali! Przynieś wodę!«. Wstałem i przyniosłem wodę. Wyrecytował święty ajet i powiedział: »Napij się trochę tej wody, a trochę zostaw«. Tak też zrobiłem. Pozostałą wodą pokropił moją głowę i pierś. Potem znowu powiedział: »Przynieś wodę«. Znowu przyniosłem wodę. Z Fatymą zrobił to samo, co zrobił ze mną. Potem wysłał mnie na zewnątrz”.

Gdy wyszedł, zapytał Swoją córkę o Hazrat Aliego. Fatyma powiedziała: „Mój drogi ojcze, ma on wszystkie przymioty doskonałości. Jednak niektóre kobiety z Kurajszu mówią do mnie: »Twój mąż jest biedny«”. Wtedy Wysłannik Allaha powiedział: „O Moja córko! Twój ojciec i twój mąż nie są biedni. Przedstawiono Mi wszystkie bogactwa i skarbce ziemi i niebios. Ja jednak ich nie przyjąłem. Przyjąłem to, co jest przyjęte u Allaha Najwyższego. O Moja droga córko! Gdybyś wiedziała to, co Ja wiem, ten świat byłby w twoich oczach marny i godny pogardy. Na Allaha Najwyższego, twój mąż jest pierwszym z Towarzyszy Proroka. Jest też wielki w islamie i najgłębszy w wiedzy. O Moja córko! Allah Najwyższy wybrał dwie osoby spośród Ehl-i Bejt. Jedną z nich jest twój ojciec, a drugą twój mąż. Nigdy nie bądź mu nieposłuszna i nigdy nie sprzeciwiaj się jego poleceniom”.

Po udzieleniu rad Swojej córce Sułtan Wszechświata (alejhi efdalussalewat) zawołał Hazrat Aliego. Także jemu powierzył Fatymę, mówiąc: „O Ali! Miej wzgląd na uczucia Fatymy. Ona jest częścią Mnie. Traktuj ją dobrze. Jeśli ją zasmucisz, Mnie zasmucisz”. Potem polecił ich oboje Allahowi Najwyższemu. Wstał, a gdy miał odejść, Hazrat Fatyma powiedziała: „O Wysłanniku Allaha! Pracę w domu będę wykonywać ja, a pracę poza domem będzie wykonywał Ali. Jeśli dasz mi dżarije (niewolnicę), pomoże mi w części prac. Wtedy mnie ucieszysz”. Wysłannik Allaha powiedział: „O Fatymo! Czy mam ci dać coś, co jest lepsze od służącej, czy mam ci dać służącą?”.

Nasza matka Hazrat Fatyma odpowiedziała: „Daj nam to, co jest lepsze od służącej”. Wtedy Wysłannik Allaha powiedział: „Każdego wieczoru, kładąc się spać, mów trzydzieści trzy razy Subhanallah (co znaczy, że Allah jest wolny od wszelkiego braku), trzydzieści trzy razy Elhamdulillah (co znaczy, że wszelka chwała (hamd) i dziękczynienie, okazywane komukolwiek, w rzeczywistości należą się Jemu, ponieważ tylko On zsyła każde dobrodziejstwo), trzydzieści trzy razy Allahu Ekber (Allah jest największy; Jego wielkości nie można pojąć rozumem, wiedzą ani myślą) i jeden raz: La ilahe illallahu wahdehu la szerike leh, lehul mulku we lehul hamdu we huwe ala kulli szej’in kadir. Razem jest to sto słów. W Dniu Sądu Ostatecznego znajdziesz tysiąc hasene (dobroci, dobrych uczynków). Twoje dobre uczynki będą ważyć dużo na mizanie (wadze)”. Potem Szlachetny Prorok opuścił dom Swojej córki i poszedł do Swojego szczęśliwego domu.

Zabicie Ka’ba bin Eszrefa

Wraz ze zwycięstwem pod Badr serca żydów i bałwochwalczych pogan w Medynie napełniły się strachem. Niektórzy żydzi opamiętali się, zostali muzułmanami i mówili: „To z pewnością jest ten, o którego przymiotach czytamy w naszych księgach. Nie będzie już możliwe przeciwstawić się Mu, ponieważ On zawsze zwycięży”. Inni zaś mówili: „Muhammed walczył z Kurajszytami, którzy nie znają się na wojnie. Dlatego zwyciężył. Gdyby prowadził wojnę z nami, pokazalibyśmy Mu, jak się prowadzi wojnę i jak się zdobywa zwycięstwo”.

Gdy pewien żyd o imieniu Ka’b bin Eszref usłyszał o zwycięstwie armii islamu pod Badr, z nienawiści do muzułmanów udał się do Mekki. Zebrał tam pogan i recytował wiersze, aby skłonić ich do ataku na Medynę; zachęcał ich i podburzał. Porozumiał się z nimi, że będą walczyć przeciwko Szlachetnemu Prorokowi (alejhisselam). Zorganizował nawet zamach na naszego umiłowanego Proroka. Allah Najwyższy powiadomił o tym Wysłannika Allaha i oznajmił, w tym znaczeniu: «To są ci, których Allah Najwyższy przeklął (oddalił od Swojego miłosierdzia)…»37

Wtedy Szlachetny Prorok zapytał Swoich sławnych Towarzyszy: „Kto zabije Ka’ba bin Eszrefa? Wyrządził on bowiem krzywdę Allahowi Najwyższemu i Jego Wysłannikowi”.

Muhammed bin Mesleme zapytał: „O Wysłanniku Allaha! Czy chcesz, żebym go zabił?”. Wysłannik Allaha powiedział: „Tak, chcę”. Muhammed bin Mesleme przez kilka dni zastanawiał się nad tą sprawą i układał plany. Poszedł do kilku swoich przyjaciół, Ebu Naile, Abbada bin Biszra, Harisa bin Ewsa i Ebu Absa bin Dżebra, i przedstawił im sprawę. Wszyscy uznali to za słuszne i powiedzieli: „Zabijemy go razem”. Razem poszli do Szlachetnego Proroka. Powiedzieli: „O Wysłanniku Allaha! Jeśli pozwolisz, czy możemy, rozmawiając z Ka’bem, powiedzieć o Tobie kilka słów, które mu się spodobają?”. Szlachetny Prorok pozwolił im mówić to, co zechcą.

Potem Muhammed bin Mesleme poszedł razem ze swoimi przyjaciółmi do Ka’ba bin Eszrefa. Powiedział: „Ten Muhammed zażądał od nas jałmużny (sadaka). Nałożył na nas ciężkie podatki. Dlatego przyszedłem do ciebie, żeby coś pożyczyć”. Ka’b się ucieszył, sądząc, że Muhammed bin Mesleme myśli tak jak on, i powiedział: „On jeszcze bardziej wam się uprzykrzy”. Muhammed bin Mesleme powiedział: „Cóż, raz już poszliśmy za Nim. Będziemy nadal za Nim podążać. Zobaczymy, jak to się skończy. Teraz pożycz nam trochę daktyli”. Ka’b powiedział: „Tak, pożyczę. Ale musicie dać mi coś w zastaw!”. Muhammed bin Mesleme i ci, którzy z nim byli, zapytali: „Czego chcesz?”. Ka’b powiedział: „Chcę wasze kobiety w zastaw”. Na to się nie zgodzili. Ka’b powiedział: „To dajcie mi w zastaw waszych synów”. Powiedzieli: „Ich także nie możemy dać w zastaw. Mówiono by wtedy o którymś z nich, że oddano go w zastaw za jeden czy dwa ładunki daktyli na wielbłądzie, a to byłaby dla nas hańba, której nigdy byśmy nie zapomnieli. Możemy jednak dać ci w zastaw naszą broń i nasze kolczugi”. Ka’b przyjął tę propozycję. Powiedział im też, kiedy mają przyjść.38

„O Ali! Miej wzgląd na uczucia Fatymy. Ona jest częścią Mnie. Traktuj ją dobrze. Jeśli ją zasmucisz, Mnie zasmucisz”. Hadis-i szerif

Pewnej nocy Muhammed bin Mesleme przyszedł do Ka’ba. Był z nim także Ebu Naile. Ka’b zawołał ich do twierdzy. Sam zszedł na dół, aby ich przyjąć. Żona Ka’ba powiedziała do niego: „Dokąd idziesz o tej porze nocy?”. Ka’b powiedział: „Ci, którzy przyszli, to Muhammed bin Mesleme i mój brat Ebu Naile”. Żona powiedziała: „Nie podoba mi się ten głos, który słyszę. Jakby kapała z niego krew”. Ka’b odpowiedział: „Nie, to Muhammed bin Mesleme i mój mleczny brat Ebu Naile. To dobry młodzieniec. Przychodzi nocą bez wahania, nawet jeśli wzywają go do walki na miecze. Taki już jest”. Muhammed bin Mesleme wprowadził ze sobą do twierdzy dwie osoby, a według innego przekazu trzy osoby. Byli to Ebu Abs bin Dżebr, Haris bin Ews i Abbad bin Biszr.39 Hazrat Muhammed bin Mesleme powiedział do swoich przyjaciół: „Gdy Ka’b przyjdzie, powiem mu, że chcę powąchać jego włosy, i będę trzymał jego głowę i wąchał. Gdy zobaczycie, że mocno chwyciłem Ka’ba za głowę, uderzcie go waszymi mieczami”. Ka’b bin Eszref podszedł do nich pięknie ubrany i pachnący. Ibn Mesleme podszedł do Ka’ba i powiedział: „Nigdy wcześniej nie czułem tak wspaniałego zapachu”. Ka’b się pochwalił: „Przy mnie są najpiękniej pachnące kobiety Arabów”. Muhammed bin Mesleme powiedział: „Czy pozwolisz mi powąchać twoją głowę?”. Ka’b powiedział, że pozwala. Ibn Mesleme ją powąchał. Dał ją powąchać także swoim przyjaciołom. Potem powiedział, że chce powąchać jeszcze raz. Tym razem Muhammed bin Mesleme chwycił Ka’ba za głowę i dał swoim przyjaciołom znak, aby uderzyli go mieczami.

Gdy spadł pierwszy cios mieczem, Ka’b wydał straszny krzyk, ale nie umarł. Wtedy Muhammed bin Mesleme zabił go swoim sztyletem. Mudżahidzi, którzy zabili Ka’ba, od razu opuścili to miejsce i udali się do Medyny. Gdy przekazali Wysłannikowi Allaha radosną nowinę, nasz Prorok wysławiał Allaha Najwyższego i pomodlił się za mudżahidów. Zabicie niewierzącego Ka’ba bin Eszrefa napełniło żydów wielkim strachem, ponieważ skoro zabity został tak wybitny przywódca jak Ka’b, to zabicie ich samych było tylko kwestią czasu. Rano zebrali się i przyszli do Szlachetnego Proroka. Skarżyli się na to, co wydarzyło się w nocy. Szlachetny Prorok powiedział: „On ciągle nas nękał i recytował wiersze przeciwko nam. Jeśli ktokolwiek z was postąpi tak samo, niech wie, że jego karą jest miecz”. Po tym ostrzeżeniu żydzi ze strachu zawarli z Wysłannikiem Allaha nowe porozumienie…40

Gazwa Gatafan

Tę gazwę nazywa się także „gazwą Enmar” i „gazwą Zi-Emr”. Grupa z Beni Sa’lebe i Beni Muharib zebrała się w miejscu zwanym Zi Emr i postanowiła złupić wszystko, co znajdzie w okolicach Medyny. Ich przywódcą był niejaki Da’sur bin Haris bin Muharib, o przydomku Awres. Szlachetny Prorok (sallallahu alejhi we sellem) pozostawił w Medynie jako Swojego zastępcę Osmana bin Affana (radyjallahu anh) i wyruszył z Medyny z oddziałem liczącym czterystu pięćdziesięciu ludzi. Po drodze napotkali człowieka o imieniu Dżebbar. Zapytali go o wroga. Powiedział: „Nie chcą z wami walczyć. Gdy was zobaczyli, uciekli w góry”. Wysłannik Allaha zaproponował mu islam. Przyjął go i został muzułmaninem.

Gdy armia islamu posuwała się w stronę doliny, zaczął padać deszcz, który przez jakiś czas lał z całą siłą, a potem osłabł i ustał. Wszyscy mudżahidzi, z naszym Szlachetnym Prorokiem na czele, przemokli od stóp do głów. Każdy w jakimś miejscu suszył swoje ubranie. Wysłannik Allaha także zdjął Swoje szaty w ustronnym miejscu i rozłożył je na drzewie, aby wyschły. Gdy odpoczywał pod drzewem, niewierzący, którzy śledzili armię islamu, zobaczyli, że Wysłannik Allaha jest sam, i powiadomili o tym Da’sura bin Harisa. Ten po cichu zbliżył się do miejsca, w którym odpoczywał Wysłannik Allaha, aby Go zabić. Dobył miecza i powiedział: „Kto Cię uratuje z mojej ręki?”. Nasz Prorok odpowiedział: „Allah Najwyższy”. W tej samej chwili przybył Dżebrail (alejhisselam), uderzył Da’sura w pierś i powalił go na ziemię. Miecz wypadł mu z ręki. Wysłannik Allaha (sallallahu alejhi we sellem) podniósł miecz Da’sura i zapytał: „Kto ciebie uratuje z Mojej ręki?”. Da’sur odpowiedział: „Nikt nie może mnie uratować”, wypowiedział Słowa Szehady i został muzułmaninem. Stał się przyczyną tego, że wielu ludzi przyjęło wiarę.41 Dał słowo, że już nigdy nie będzie zbierał żołnierzy do walki. Bez zbrojnego starcia powrócono do Medyny. Wyprawa trwała jedenaście dni.

Gazwa Bahran

Nazywa się ją także gazwą „Beni Sulejm” albo „Nedżran”. Nadeszła wiadomość, że w plemieniu Beni Sulejm zebrało się wielu pogan, którzy zamierzają napaść na Medynę. Jako zastępcę pozostawiono w Medynie Hazrat Ibn Ummi Mektuma. Wysłannik Allaha wyruszył przeciwko wrogowi z trzystuosobowym oddziałem. Gdy wróg dowiedział się, że nadciąga armia islamu, uciekł w góry. Dlatego do starcia nie doszło. Wyprawa trwała dwanaście dni.

„On ciągle nas nękał i recytował wiersze przeciwko nam. Jeśli ktokolwiek z was postąpi tak samo, niech wie, że jego karą jest miecz”. Hadis-i szerif

Twoja miłość zabrała mnie samemu sobie,
kocham Cię, mój Panie!
Jakże słodka jest miłość do Ciebie,
kocham Cię, mój Panie!
Ani bogactwo mnie nie cieszy,
ani bieda mnie nie smuci.
Twoją miłością się raduję,
kocham Cię, mój Panie!
Nakazałeś nam ibadety,
wychwalałeś dobre uczynki,
obdarzyłeś nas łaskami bez końca,
kocham Cię, mój Panie!
Jakże niewdzięczna jest moja dusza (nefs),
co dla swej przyjemności wciąż mnie poświęca!
Lecz ja prawdziwą radość znalazłem:
kocham Cię, mój Panie!
Pięknie spełniać ibadety
i dla tego świata też pracować –
oto moja praca dniem i nocą, bo
kocham Cię, mój Panie!
Miłość to nie słowa, o Hilmi!
Twój Pan powiedział: „Pracujcie!”.
Niech będzie widać ją w twoim postępowaniu:
kocham Cię, mój Panie!
Tylu jest wrogów islamu,
podstępnie atakują religię.
Czy słuszne jest bezczynnie siedzieć?
Kocham Cię, mój Panie!
Czy zakochany siedzi leniwie?
Czy da, by na ukochaną padł choćby pyłek?
Ucisz wroga, a potem powiedz:
„Kocham Cię, mój Panie!”.