Mój umiłowany Prorok

Selman Farisi zostaje muzułmaninem

Z dnia na dzień Nur islamu zaczął się rozprzestrzeniać, a Błogosławione imię Wysłannika Allaha, wszędzie tam, gdzie je usłyszano, zaczęło zajmować miejsce w sercach. Uczeni, którzy z tęsknotą oczekiwali Jego przyjścia, szukając Go, z wielkim przejęciem spieszyli do Medyny i dostępowali zaszczytu przyjęcia wiary. Jednym z nich był Hazrat Selman Farisi. O tym, jak został muzułmaninem, opowiedział tak: – Pochodzę z Farisu (Persji), ze wsi Dżej, położonej w pobliżu miasta Isfehan. Mój ojciec był najbogatszym człowiekiem we wsi, mieliśmy dużo ziemi i majątku. Byłem jedynym dzieckiem w domu i jedynym ukochanym mojego ojca. Dlatego wychowywał mnie jak dziewczynkę. Nie pozwalał mi wychodzić z domu. Ponieważ był madżusem (czcicielem ognia), nauczył mnie religii madżusów w pełni, tak jak tego chciał. W domu płonął ogień, który nigdy nie gasł, a my go czciliśmy i oddawaliśmy mu pokłon (sedżde).

Ponieważ mój ojciec miał dużo dóbr i majątku, pewnego razu wyprowadził mnie z domu i powiedział: „Moje dziecko! Gdy umrę, ty będziesz właścicielem całego tego majątku. Idź więc i poznaj swoje posiadłości i ziemie”. Powiedziałem: „Dobrze” i obszedłem nasze ogrody.

Pewnego dnia, gdy poszedłem obejrzeć pola, natknąłem się na kościół. Usłyszałem głosy chrześcijan, a gdy do nich podszedłem, zobaczyłem, że w środku odprawiają nabożeństwo. Byłem zdumiony, bo nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem. Nasz kult nie polegał przecież na niczym innym niż na rozpalaniu ognia i oddawaniu mu pokłonu. Oni zaś czcili Allaha, którego nie można zobaczyć (arabscy chrześcijanie również nazywają swojego Boga Allahem). Powiedziałem sobie: „Przysięgam na Allaha, ich religia jest prawdziwa, a nasza fałszywa”. Do wieczora przyglądałem się im z ciekawością. Zanim w ogóle dotarłem do naszych pól, zaczęło się ściemniać. Gdy spytałem ich: „Gdzie jest źródło tej religii?”, odpowiedzieli: „W Damaszku”. Potem spytałem: „Jeśli pojadę do Damaszku, czy i mnie tam przyjmą?”, a oni odpowiedzieli: „Tak, przyjmą cię”. Gdy spytałem: „Czy jest wśród was ktoś, kto wkrótce pojedzie do Damaszku?”, powiedzieli, że za jakiś czas ma wyruszyć karawana. Ludzi, z którymi rozmawiałem, było niewielu i przybyli z Damaszku do Isfehanu. Ponieważ byłem nimi zajęty, spóźniłem się do domu. Mój ojciec, widząc, że nie wracam, zaczął mnie szukać i wysłał ludzi.

Szukali mnie, ale nie znaleźli. Gdy byli pełni niepokoju, wróciłem do domu. Ojciec powiedział: „Gdzie byłeś do tej pory? Nie ma miejsca, w którym byśmy cię nie szukali!”. Powiedziałem: „Ojcze! Dzisiaj wyszedłem obejść pola. Jednak po drodze natknąłem się na chrześcijański kościół. Wszedłem do środka. Zobaczyłem, że wierzą w Allaha, którego nie widzą, a który nad wszystkim panuje i wszystko może. Zdumiało mnie ich nabożeństwo. Do wieczora im się przyglądałem. Zrozumiałem, że ich religia jest prawdziwa”. Gdy ojciec to usłyszał, powiedział: „O mój synu! Źle myślisz. Religia twoich ojców i dziadków jest bardziej słuszna od ich religii. Ich religia jest zepsuta. Strzeż się, nie daj się oszukać i nie wierz w to!”. Powiedziałem: „Nie, ich religia jest lepsza od naszej; ich religia jest prawdziwa, a nasza fałszywa”. Ojciec bardzo się na to rozgniewał, związał mi ręce i nogi i zamknął mnie w domu.

Będąc w tym stanie, nieustannie czekałem na wiadomość o karawanie, która miała jechać do Damaszku. W końcu dowiedziałem się, że chrześcijańscy mnisi przygotowali karawanę.

Rozwiązałem więzy, uciekłem i poszedłem do kościoła, przy którym była karawana. Opowiedziałem, że nie mogę tu zostać, przyłączyłem się do karawany i ruszyłem w drogę do Damaszku. W Damaszku spytałem o największego uczonego religii chrześcijańskiej. Wskazano mi pewnego człowieka; poszedłem do niego i opowiedziałem mu o swoim położeniu. Powiedziałem, że chcę zostać przy nim i mu służyć, i poprosiłem, aby nauczył mnie chrześcijaństwa i pomógł mi poznać Allaha Najwyższego. Zgodził się. Odtąd zacząłem mu służyć i wykonywać prace w kościele, a on uczył mnie chrześcijaństwa.

„To, co usłyszycie ode Mnie, opowiadajcie też swoim braciom w religii! Przekazujcie to sobie nawzajem!”. Hadis-i szerif

Później jednak zrozumiałem, że był złym człowiekiem. Jałmużnę, złoto i srebro, które chrześcijanie przynosili, by je rozdać ubogim, zatrzymywał bowiem dla siebie i nie dawał potrzebującym. Uzbierał aż siedem dzbanów złota i srebra. Nikt poza mną o tym nie wiedział. Po jakimś czasie zmarł.

Chrześcijanie zebrali się na pogrzeb. Powiedziałem do nich: „Dlaczego okazujecie mu tyle szacunku? Nie jest człowiekiem godnym tego szacunku!”. Powiedzieli: „Skąd to wiesz?” i nie uwierzyli mi. Wtedy pokazałem im miejsce, w którym ukrył złoto. Wydobyli siedem dzbanów złota i srebra i powiedzieli: „Nie jest godny ani obmycia, ani pochówku”; porzucili go w jakimś miejscu i przykryli kamieniami. Na jego miejsce przyszedł inny.1

Ten człowiek naprawdę był uczonym i ascetą, który nie przywiązywał żadnej wagi do tego świata. Pragnął życia po śmierci i nieustannie dla niego pracował; dniem i nocą był zajęty ibadetem. Bardzo go pokochałem i długo przy nim pozostawałem. Służyłem mu z radością. Razem oddawaliśmy cześć Allahowi.

Pewnego dnia powiedziałem do niego: „O mój panie! Od dawna jestem przy tobie i bardzo cię pokochałem. Jesteś bowiem posłuszny nakazom Allaha Najwyższego i trzymasz się z dala od tego, czego On zakazał. Co mam zrobić, gdy umrzesz? Co mi radzisz?”. Odpowiedział: „Mój synu, w Damaszku nie pozostał nikt, kto mógłby prowadzić ludzi właściwą drogą. Do kogokolwiek pójdziesz, sprowadzi cię na manowce. Jednak w Mosulu jest pewien człowiek. Radzę ci go odnaleźć”.

Gdy zmarł, udałem się do Mosulu, odnalazłem opisanego mi człowieka i opowiedziałem mu o tym, co przeżyłem. Przyjął mnie na służbę. On również, tak jak tamten, był bardzo wartościowym człowiekiem, nieprzywiązanym do tego świata i nieustannie zajętym ibadetem. Jemu też długo służyłem. Pewnego dnia jednak zachorował. Gdy był bliski śmierci, zadałem mu te same pytania. Polecił mi pewnego człowieka w Nusajbinie. Po jego śmierci od razu udałem się do Nusajbinu. Odnalazłem tego, o którym mówił, i powiedziałem, że chcę przy nim zostać. Zgodził się i przez pewien czas byłem u niego na służbie. Gdy zachorował, poprosiłem, aby wysłał mnie do kogoś innego. Tym razem opisał mi człowieka w Amurije, mieście w Bizancjum. Po jego śmierci ruszyłem w drogę do Amurije. Odnalazłem i tego człowieka, o którym mówił, wstąpiłem na jego służbę i zostałem tam długo.

Potem i jego śmierć się zbliżyła. Gdy poprosiłem, aby polecił mnie komuś, powiedział: „Przysięgam na Allaha, nie znam teraz takiego człowieka. Jednak zbliżył się czas przyjścia Proroka Ostatnich Czasów”. Potem wymienił Jego znaki: „Wystąpi On wśród Arabów, wyemigruje ze Swojej ojczyzny i osiedli się w mieście pełnym palm daktylowych, położonym wśród kamienistej okolicy.

Będzie przyjmował dary, ale nie będzie przyjmował jałmużny (sadaka). Między Jego łopatkami jest Znamię Proroctwa”. Gdy i ten człowiek zmarł, postanowiłem udać się do krainy Arabów, tak jak mi powiedział. Pracowałem w Amurije i miałem kilka wołów i trochę owiec. Karawana z plemienia Beni Kelb miała jechać do krainy Arabów. Gdy powiedziałem do nich: „Te woły i owce mogą być wasze; zabierzcie mnie do krainy Arabów!”, przyjęli moją propozycję i zabrali mnie ze sobą. Jednak gdy dotarliśmy do miejsca zwanego Wadi-l-Kura, zdradzili mnie i twierdząc, że jestem niewolnikiem, sprzedali mnie pewnemu żydowi. Tam, gdzie mieszkał ten żyd, zobaczyłem sady palm daktylowych. Pomyślałem: „Pewnie to jest miejsce, do którego wyemigruje Prorok Ostatnich Czasów”. Nie mogłem się tam jednak w żaden sposób zadomowić. Przez pewien czas służyłem temu żydowi. Potem sprzedał mnie synowi swojego stryja. Ten zabrał mnie do Medyny. Gdy przybyłem do Medyny, od razu poczułem się tam jak w domu, jakbym widział to miejsce już wcześniej. Odtąd moje dni upływały w Medynie; pracowałem w winnicy i ogrodzie żyda, który mnie kupił, i mu służyłem. Zarazem jednak niecierpliwie czekałem, aż osiągnę swój prawdziwy cel.

Pewnego dnia wszedłem na palmę daktylową i pracowałem. Mój właściciel stał pod drzewem i z kimś rozmawiał. Nagle powiedzieli: „Niech zginą plemiona Ews i Hazredż! Z Mekki przybył do Kuby pewien człowiek. Mówi, że jest Prorokiem. A te plemiona przyjmują Go i przechodzą na Jego religię…”. Gdy usłyszałem te słowa, omal nie zemdlałem. Natychmiast zszedłem na dół i powiedziałem do tego człowieka: „Co ty mówisz?”. Mój właściciel uderzył mnie w twarz i powiedział: „Co cię to obchodzi? Po co pytasz? Pilnuj swojej roboty!”. Gdy tego dnia nastał wieczór, wziąłem trochę daktyli i od razu poszedłem do Kuby. Wszedłem do Wysłannika Allaha (sallallahu alejhi we sellem) i powiedziałem: „Jesteś człowiekiem pobożnym, a przy Tobie są ubodzy. Przyniosłem te daktyle jako jałmużnę (sadaka)”.

Wysłannik Allaha powiedział do Towarzyszy, którzy byli przy Nim: „Chodźcie, jedzcie daktyle”. Zjedli. On Sam jednak nic nie jadł. Powiedziałem sobie: „Oto jeden ze znaków. Nie przyjmuje jałmużny”. Gdy Wysłannik Allaha uświetnił Medynę Swoim przybyciem, znów wziąłem trochę daktyli i przyniosłem Mu je. Powiedziałem: „To jest dar”. Tym razem jadł razem ze Swoimi Towarzyszami. Powiedziałem: „Oto spełnił się i drugi znak”. Daktyli, które przyniosłem, było około dwudziestu pięciu. Pestek z tych, które zjedzono, było zaś około tysiąca. Dzięki cudowi Wysłannika Allaha daktyli przybyło. Powiedziałem sobie: „Zobaczyłem jeszcze jeden znak”. Potem znów poszedłem do Wysłannika Allaha. Chowano właśnie zmarłego. Ponieważ pragnąłem zobaczyć Znamię Proroctwa, podszedłem bardzo blisko. Zrozumiał moje pragnienie i uniósł Swoją koszulę. Gdy odsłonił Swoje Błogosławione plecy, zobaczyłem Znamię Proroctwa; od razu je ucałowałem i się rozpłakałem. W tej samej chwili wypowiedziałem Słowa Szehady i zostałem muzułmaninem.

Potem opowiedziałem Wysłannikowi Allaha szczegółowo o tym, co przeżyłem. Spodobało Mu się to. Polecił mi opowiedzieć o tym także Towarzyszom Proroka. Towarzysze Proroka się zebrali, a ja opowiedziałem im wszystko, co przeżyłem, w najdrobniejszych szczegółach…2

Gdy Selman Farisi przyjął wiarę, poprosił o tłumacza, ponieważ nie znał języka arabskiego. Żydowski tłumacz, który przyszedł, gdy Selman wychwalał naszego umiłowanego Proroka, przekazywał to na odwrót. W tej samej chwili przyszedł Dżebrail (alejhisselam) i prawidłowo przekazał Wysłannikowi Allaha to, co mówił Hazrat Selman. Gdy żyd zrozumiał, co się stało, wypowiedział Słowa Szehady i został muzułmaninem.

Po przyjęciu islamu Selman Farisi jeszcze przez pewien czas pozostawał niewolnikiem. Gdy nasz umiłowany Prorok oznajmił: „Wykup się z niewoli, o Selmanie!”, poszedł do swojego właściciela i powiedział, że chce zostać wyzwolony. Żyd zgodził się na to niechętnie, pod warunkiem że Selman posadzi trzysta sadzonek palm daktylowych i wyhoduje je tak, by zaczęły rodzić daktyle, oraz zapłaci tysiąc sześćset dirhemów (jeden dirhem odpowiada 3 gramom) złota (według jednego z przekazów około czterech tysięcy dirhemów srebra).

Opowiedział o tym Wysłannikowi Allaha. Szlachetny Prorok powiedział do Swoich Towarzyszy: „Pomóżcie waszemu bratu”. Zebrali dla niego trzysta sadzonek palm daktylowych. Wysłannik Allaha oznajmił: „Przygotuj dla nich doły, a gdy będą gotowe, daj Mi znać”. Gdy przygotował doły i powiadomił o tym Szlachetnego Proroka (sallallahu alejhi we sellem), On przyszedł i posadził sadzonki Swoimi własnymi Błogosławionymi rękami. Jedną z nich posadził Hazrat Omar. Za pozwoleniem Allaha Najwyższego wszystkie, poza tą, którą posadził Hazrat Omar, wydały daktyle jeszcze tego samego roku. Wysłannik Allaha wykopał także tę jedną i posadził ją na nowo Swoją Błogosławioną ręką. Gdy tylko ją posadził, wydała daktyle.

„Zbliżył się czas przyjścia Proroka Ostatnich Czasów. Wystąpi On wśród Arabów, wyemigruje ze Swojej ojczyzny i osiedli się w mieście pełnym palm daktylowych, położonym wśród kamienistej okolicy. Będzie przyjmował dary, ale nie będzie przyjmował jałmużny. Między Jego łopatkami jest Znamię Proroctwa”. Mnich z Amurije

Hazrat Selman Farisi opowiedział: „Pewnego dnia szukał mnie pewien człowiek i pytał: »Gdzie jest Selman Farisi, mukateb-i fakir (niewolnik, który umówił się ze swoim panem na określoną kwotę, by odzyskać wolność)?«. Znalazł mnie i dał mi bryłkę złota wielkości jajka, którą trzymał w ręku. Wziąłem ją, poszedłem do naszego Proroka i opowiedziałem Mu, jak sprawy stoją.

Wysłannik Allaha oddał mi złoto i oznajmił: »Weź to złoto i spłać swój dług!«. Gdy powiedziałem: »O Wysłanniku Allaha! To złoto nie ma takiej wagi, jakiej żąda żyd«, Wysłannik Allaha wziął złoto i potarł nim o Swój Błogosławiony język. Potem oznajmił: »Weź to! Allah Najwyższy spłaci nim twój dług«. Przysięgam na Allaha, zważyłem to złoto i było go dokładnie tyle, ile żądano. Zaniosłem je i oddałem. W ten sposób uwolniłem się z niewoli”.3

Od tego dnia Selman Farisi przyłączył się do Eshab-i Suffe.

Aniołowie przychodzili, aby słuchać

Nasz Prorok (sallallahu alejhi we sellem) recytował Święty Koran tak pięknie, tak słodko i tak poruszająco, że także niemuzułmanie, którzy Go słuchali, wpadali w zachwyt. Wielu zostało muzułmanami, słuchając Go.

Hazrat Bera bin Azib opowiedział: „Po jednej z nocnych modlitw salat (jatsy) słuchałem Wysłannika Allaha, gdy recytował Surę Tin. Recytował tak pięknie, że nigdy nie słyszałem nikogo o doskonalszym głosie i doskonalszej recytacji”.

Wśród Towarzyszy Proroka było wielu, którzy mieli bardzo piękne głosy i którzy, recytując Święty Koran, płakali i doprowadzali innych do płaczu. Jednym z nich był Usejd bin Hudajr. Pewnej nocy przywiązał obok siebie konia i zaczął recytować Surę Bakara. Gdy recytował, koń nagle się spłoszył i zaniepokoił. Hazrat Usejd zamilkł i koń się uspokoił. Zaczął recytować i koń znów się zaniepokoił. Gdy zamilkł, koń się uspokoił. Gdy znów zaczął recytować, koń ponownie się zaniepokoił. Jahja, syn Usejda bin Hudajra, leżał w pobliżu konia. Bojąc się, że koń zrobi dziecku krzywdę, przestał recytować.

Gdy spojrzał w niebo, dostrzegł we mgle podobnej do cienia białej chmury coś, co lśniło jak lampy. Gdy przestał recytować, zobaczył, jak te lśniące rzeczy wznoszą się ku niebu i znikają.

Gdy nastał ranek, poszedł do naszego umiłowanego Proroka (sallallahu alejhi we sellem) i opowiedział Mu, co się wydarzyło.

Nasz Prorok spytał: „Czy wiesz, co to było?”. Hazrat Usejd odpowiedział: „O Wysłanniku Allaha, niech moi rodzice zostaną dla Ciebie poświęceni! Nie wiem”.

Szlachetny Prorok oznajmił: „To byli aniołowie. Zbliżyli się do twojego głosu. Gdybyś recytował dalej, słuchaliby cię aż do rana, a ludzie by ich zobaczyli i oglądali. Nie ukryliby się przed oczami ludzi”.

Jednym z tych, którzy recytowali Święty Koran szczególnie poruszającym głosem, był Hazrat Ebu Bekr Syddyk. Gdy podczas modlitwy salat zaczynał recytować, nie mógł się opanować i z jego błogosławionych oczu płynęły łzy. Ci, którzy go widzieli, podziwiali ten jego stan. Pewnego dnia poganie zebrali się i powiedzieli: „Ten człowiek płacze, recytując poruszającym głosem to, co przyniósł Prorok. Boimy się, że nasze dzieci i kobiety zostaną nim oczarowane i zostaną muzułmanami”.

Abdullah bin Selam zostaje muzułmaninem

Jednym z tych, którzy, widząc Błogosławione oblicze naszego umiłowanego Proroka, pokochali Go, a słysząc Jego Błogosławione słowa i recytowany przez Niego Święty Koran, wpadli w zachwyt i zostali muzułmanami, był Hazrat Abdullah bin Selam.

Abdullah bin Selam, który dobrze znał Tewrat (Torę) i Indżil (Ewangelię), zanim przyjął wiarę, był uczonym żydowskim. Sam opowiedział tak o tym, jak został muzułmaninem: „Tewrat i jego objaśnienia czytałem i poznałem u mojego ojca. Pewnego dnia ojciec opowiedział mi o przymiotach i znakach Proroka, który miał przyjść w ostatnich czasach, oraz o tym, czego dokona, i powiedział: »Jeśli będzie pochodził z potomków Haruna (alejhisselam), pójdę za Nim; jeśli nie – nie pójdę!«. Mój ojciec zmarł, zanim Wysłannik Allaha przybył do Medyny.

Gdy usłyszałem, że Wysłannik Allaha ogłosił w Mekce Swoje proroctwo, znałem już Jego przymioty, imię i czas, w którym miał przyjść. Dlatego wypatrywałem Go i czekałem. Dopóki nie dowiedziałem się od kogoś, że Wysłannik Allaha gości w domu synów Amra bin Awfa w miejscu zwanym Kuba, w pobliżu Medyny, ukrywałem swój stan przed żydami i milczałem.

Pewnego dnia, gdy zrywałem w swoim ogrodzie świeże daktyle z palmy, jeden z ludzi z plemienia Beni Nadir zawołał: »Dzisiaj przybył człowiek Arabów!«. Ogarnęło mnie drżenie. Od razu wypowiedziałem tekbir: »Allahu Ekber«. W tej chwili pod drzewem siedziała moja ciotka ze strony ojca, Halide binti Haris. Była bardzo starą kobietą. Gdy usłyszała mój tekbir, zgromiła mnie, mówiąc: »Niech Allah sprawi, że zostaniesz z pustymi rękami, i niech nie da ci osiągnąć tego, na co liczysz! Przysięgam na Allaha, nie ucieszyłbyś się bardziej, nawet gdybyś usłyszał, że nadchodzi Musa bin Imran4!«. Odpowiedziałem jej: »O ciociu! Przysięgam na Allaha, On jest bratem Musy bin Imrana i prorokiem tak jak on. Idzie jego drogą i został posłany z tym samym tewhidem (wiarą w jedyność Allaha Najwyższego), z którym on został posłany«.

Wtedy powiedziała do mnie: »O synu mojego brata! Czyżby to był ten Prorok, o którym nam oznajmiono, że zostanie posłany w czasach bliskich Dniu Sądu Ostatecznego?«. »Tak« – powiedziałem. »W takim razie masz rację« – powiedziała.5

Gdy Wysłannik Allaha wyemigrował do Medyny, od razu wmieszałem się w tłum, aby Go zobaczyć. Gdy tylko ujrzałem Jego Błogosławione oblicze i Jego jaśniejącą twarz, powiedziałem: »Jego twarz nie może być twarzą kłamcy!«. Wysłannik Allaha wyjaśniał zebranym ludziom islam i udzielał im rad. Pierwszy hadis-i szerif, który tam usłyszałem od Wysłannika Allaha, brzmiał tak: »Szerzcie między sobą selam (pozdrowienie), karmcie głodnych, praktykujcie sila-i rahm (odwiedzajcie bliskich krewnych) i odprawiajcie modlitwę salat, gdy ludzie śpią. W ten sposób w pokoju wejdziecie do Raju«.

Fahr-i alem (sallallahu alejhi we sellem) rozpoznał mnie Nurem proroctwa i spytał: »Czy to ty jesteś Ibn Selam, uczony z Medyny?«. Gdy odpowiedziałem: »Tak«, nasz umiłowany Prorok oznajmił: »Podejdź bliżej«, i zadał takie pytanie: »O Abdullahu! Powiedz ze względu na Allaha Najwyższego! Czy nie czytałeś i nie poznałeś w Tewracie Moich przymiotów?«. Powiedziałem: »Czy powiesz mi, jakie są przymioty Allaha Najwyższego?«.

W odpowiedzi na to pytanie Wysłannik Allaha chwilę poczekał i Dżebrail (alejhisselam) zstąpił z Surą Ihlas. Gdy usłyszałem tę Surę, którą recytował Wysłannik Allaha, od razu powiedziałem do naszego Proroka: »Tak, o Wysłanniku Allaha! Mówisz prawdę. Zaświadczam, że nie ma boga poza Allahem Najwyższym. Ty jesteś Jego sługą i Jego Wysłannikiem!«. I tak wypowiedziałem Słowa Szehady i zostałem muzułmaninem. Potem powiedziałem: »O Wysłanniku Allaha! Żydzi są niesprawiedliwym narodem, który kłamie tak, że każdego wprawia w zdumienie, i rzuca bezpodstawne oskarżenia i oszczerstwa. Jeśli usłyszą i dowiedzą się, że zostałem muzułmaninem, zanim zapytasz ich o mój charakter i o to, jaki jestem, z pewnością rzucą na mnie przed Tobą niewyobrażalne oszczerstwa. Zapytaj ich najpierw o mnie!«. Potem ukryłem się w jednej części domu. Za mną weszła grupa przywódców żydowskich. Wysłannik Allaha spytał żydów: »Jakim człowiekiem jest wśród was Abdullah bin Selam?«. Żydzi odpowiedzieli: »On jest naszym najwyższym uczonym i synem naszego największego uczonego! Ibn Selam jest najlepszy spośród nas i synem najlepszego z nas!«. Wtedy Wysłannik Allaha spytał żydów: »A co powiecie, jeśli on został muzułmaninem?«.

„Allah Najwyższy oznajmił Mi, że kocha czterech ludzi. Nakazał Mi kochać tych czterech. Są to Ali, Ebu Zerr, Mikdad i Selman”. Hadis-i szerif

Żydzi odpowiedzieli: »Niech Allah go przed czymś takim uchroni!«.

W tej chwili wyszedłem z miejsca, w którym się ukrywałem, i potwierdziłem Go, mówiąc: »O żydzi! Bójcie się Allaha Najwyższego! Przyjmijcie to, co do was przyszło. Przysięgam na Allaha Najwyższego, że i wy wiecie, iż to jest Wysłannik Allaha Najwyższego, którego imię i przymioty widzieliście zapisane w Tewracie, który macie w rękach. Zaświadczam, że nie ma boga poza Allahem Najwyższym. I znów zaświadczam, że Muhammed (alejhisselam) jest Jego sługą i Jego Wysłannikiem«. Na to żydzi, mówiąc: »On jest najgorszy spośród nas i synem najgorszego z nas!«, zaczęli mnie oczerniać, wymyślając przeróżne wady i oszczerstwa. Powiedziałem: »Tego właśnie się obawiałem. O Wysłanniku Allaha! Czy nie mówiłem Ci, że są ludem niesprawiedliwym, kłamliwym i oszczerczym, który nie cofa się przed złem? Oto wszystko wyszło na jaw!«. Wysłannik Allaha powiedział do żydów: »Wasze pierwsze świadectwo nam wystarczy, drugie zaś jest niepotrzebne«. Na to od razu wróciłem do domu.

Zaprosiłem do islamu moją rodzinę i krewnych. Wszyscy, łącznie z moją ciotką ze strony ojca, zostali muzułmanami.

To, że przyjąłem wiarę, bardzo rozgniewało żydów. Z tego powodu zaczęli wywierać na mnie nacisk. Niektórzy z uczonych żydowskich próbowali nawet odwieść mnie od islamu, mówiąc: »Z Arabów nie wywodzi się prorok, twój człowiek jest władcą«. Jednak im się to nie udało”.

Razem z Ibn Selamem szczerze zostali muzułmanami Sa’lebe bin Sa’je, Usejd bin Sa’je, Esed bin Ubejd i kilku innych żydów. Jednak niektórzy z uczonych żydowskich powiedzieli: „Muhammedowi uwierzyli tylko źli spośród nas. Gdyby należeli do dobrych spośród nas, nie porzuciliby religii swoich przodków”. Na to Allah Najwyższy, jako odpowiedź dla nich, zesłał święty ajet i oznajmił w tym znaczeniu: «Nie wszyscy oni (ludzie Księgi, czyli żydzi i chrześcijanie) są tacy sami. Wśród ludzi Księgi jest wspólnota, która oddaje cześć (ibadet) i jest posłuszna; w porach nocy, padając na twarz w sedżde, recytują oni ajety Allaha Najwyższego».6

Z dnia na dzień mój stan coraz gorszy, nad wyraz, o Wysłanniku Allaha!
Niech wreszcie naprawią się moje uczynki – łaski, o Wysłanniku Allaha!
Rozzuchwaliła się moja podła nefs, sprawiła, że poszedłem za szatanem,
Czy z tyloma grzechami mogę szukać schronienia u Ciebie, o Wysłanniku Allaha?
Czyż można wyzwolić się z żądz nefsu i szatana,
Jeśli nie dotrze do mnie od Ciebie hidajet, o Wysłanniku Allaha?
Gdy Twój fejz i Twoja łaska choć na chwilę dosięgną grzesznika,
Jego droga w obu światach jest bezpieczna, o Wysłanniku Allaha!
Czciłem nakazy i zakazy, haramu nie nazwałem halalem.
Końcem każdego grzechu był żal, o Wysłanniku Allaha!
O Wysłanniku ludzi i dżinnów, najwyższy z ludzi,
Przez wzgląd na moją szczerość (ihlas) obdarz mnie orędownictwem, o Wysłanniku Allaha!

„Szerzcie między sobą selam (pozdrowienie), karmcie głodnych, praktykujcie sila-i rahm (odwiedzajcie bliskich krewnych) i odprawiajcie modlitwę salat, gdy ludzie śpią. W ten sposób w pokoju wejdziecie do Raju”. Hadis-i szerif

Dawny widok Medine-i Munewwere (1890)

Niektóre wydarzenia pierwszego roku po hidżrze

W pierwszym roku po hidżrze zmarli spośród Ensarów Es’ad bin Zurare, Bera bin Ma’rur i Kulsum bin Hidm, a spośród Muhadżirów Osman bin Maz’un. Oprócz tego Hazrat Ebu Bekr i Hazrat Bilal Habeszi (radyjallahu anhuma), którzy nie znieśli wpływu powietrza i wody Medyny, zachorowali na malarię. Wtedy Wysłannik Allaha pomodlił się: „O mój Panie! Tak jak sprawiłeś, że pokochaliśmy Mekkę, spraw, abyśmy pokochali i Medynę, i daj nam tutaj błogosławieństwo (bereket) i obfitość zaopatrzenia”. Allah Najwyższy przyjął Jego dua i sprawił, że Muhadżirowie pokochali Medynę.

Pierwsze pisemne porozumienie

Przed hidżrą Wysłannika Allaha na władcę Medyny miał zostać wybrany Abdullah bin Ubejj, przywódca plemienia Hazredż w Medynie. Ponieważ jednak w wyniku przysiąg wierności (bi’at) w Akabie, a potem hidżry większość plemion Ews i Hazredż została muzułmanami, do panowania Abdullaha bin Ubejja nie doszło. Z tego powodu Abdullah bin Ubejj żywił urazę przede wszystkim do Szlachetnego Proroka i do Towarzyszy Proroka, którzy byli Muhadżirami, a następnie do Towarzyszy z Medyny, nie mógł jednak jawnie okazywać swojej wrogości. Wraz z kilkoma podobnymi do siebie ludźmi utworzył grupę obłudników (munafyk). Przy muzułmanach mówili oni, że przyjęli religię islamu, a za ich plecami się z nich wyśmiewali. Po kryjomu zaczęli siać ziarna niezgody i wzniecać fitnę (zamęt). Posunęli się tak daleko, że próbowali przekazywać Błogosławione słowa Fahr-i alem (sallallahu alejhi we sellem) na opak i je przekręcać.

Tymczasem poganie z Mekki także nie siedzieli bezczynnie: to, czego nie zdołali zrobić Wysłannikowi Allaha w Mekce, próbowali teraz zrobić w Medynie. Tak jak wysyłali listy z groźbami do pogan z Medyny, tak samo wysyłali listy i wieści pełne gróźb do plemion żydowskich w Medynie. Te groźby stały się powodem zbliżenia się żydów do Wysłannika Allaha.

W tym czasie żydzi przyszli do Wysłannika Allaha i powiedzieli: „Przyszliśmy, żeby zawrzeć z wami pokój. Zawrzyjmy porozumienie, żebyśmy sobie nawzajem nie szkodzili”. Nasz Prorok zawarł wtedy z nimi porozumienie składające się z pięćdziesięciu pięciu punktów. Niektóre z podjętych postanowień były takie:

1- To porozumienie jest dokumentem spisanym przez Wysłannika Allaha, Muhammeda (alejhisselam), między muzułmanami z Mekki i Medyny, tymi, którzy za nimi podążają, tymi, którzy później się do nich przyłączą, i tymi, którzy walczą razem z nimi.

2- Zaprawdę, stanowią oni wspólnotę odrębną od pozostałych ludzi.

3- Każde plemię będzie wspólnie płaciło okup za swoich jeńców (zgodnie ze sprawiedliwością panującą wśród muzułmanów).

4- Muzułmanie wystąpią wspólnie przeciwko tym, którzy wywołują wśród nich zamieszki, nawet jeśli będą to ich własne dzieci.

5- Żydzi, którzy podporządkują się muzułmanom, nie doznają żadnej niesprawiedliwości, a ponadto będzie im się pomagać.

6- Żydzi będą stanowić z muzułmanami jedną grupę, a każdy będzie wypełniał wymogi swojej religii.

7- Żaden z żydów nie wyruszy na wyprawę wojenną bez zgody Muhammeda (alejhisselam).

8- Nikt nie wyrządzi zła temu, z kim zawarł porozumienie; temu, kto dozna niesprawiedliwości, na pewno się pomoże.

9- Dla tych, którzy zawarli to porozumienie, dolina Medyny jest obszarem nietykalnym i zakazanym (haram).

10- Poganie z Mekki i ci, którzy im pomagają, w żadnym wypadku nie będą brani pod opiekę.

11- Przeciwko tym, którzy napadną na Medynę, muzułmanie i żydzi będą sobie nawzajem pomagać.

Na mocy tego porozumienia żydzi mieli (pozornie) przyjaźnić się z muzułmanami, nie żywić do nich nienawiści i nie okazywać im wrogości.7

O Mój Ulubieńcze, nie bądź smutny

Po podpisaniu tego porozumienia żydzi, którzy ukrywali w sobie wrogość, przychodzili do Szlachetnego Proroka grupami. Zadawali pytania, które według nich były bardzo trudne. Z otrzymanych odpowiedzi zrozumieli, że jest On prawdziwym Prorokiem. Jednak z uporu i zazdrości nie uwierzyli. Wtedy nasz umiłowany Prorok oznajmił: „Gdyby uwierzyło Mi dziesięciu żydowskich uczonych, uwierzyliby wszyscy żydzi”. Gdy Wysłannik Allaha bardzo się tym zasmucił, Allah Najwyższy pocieszył Go tym świętym ajetem, w tym znaczeniu: «(O Mój Ulubieńcze!) O sławny Wysłanniku! Niech nie zasmuca Cię (stan) tych, którzy mówią ustami, że uwierzyli, choć nie uwierzyli sercem (obłudników), ani tych spośród żydów, którzy ścigają się w niewierze. Oni bez przerwy słuchają kłamstw i są szpiegami (spośród synów Kurejzy) na rzecz innego ludu, który nie przyszedł do Ciebie (żydów z Hajber). Przestawiają słowa, które usłyszeli, i prawdy z ich właściwego miejsca i przedstawiają je tak, by oddalić je od prawdy. I mówią: „Jeśli zostanie wam dane to (ta fetwa), przyjmijcie to, a jeśli nie zostanie wam dane, to się wystrzegajcie”. Jeśli Allah Najwyższy zechce, aby ktoś popadł w fitnę (aby zło urosło w jego umyśle i sercu i go zgubiło), Ty w żaden sposób nie zdołasz powstrzymać woli Allaha Najwyższego. To są ci, których serc Allah Najwyższy nie chciał oczyścić. Na tym świecie czeka ich poniżenie i nędza, a w życiu po śmierci – ogromna kara».8

Z powodu zawartego porozumienia niektórzy z Towarzyszy Proroka zaprzyjaźnili się ze swoimi żydowskimi sąsiadami. Allah Najwyższy zabronił im i tego, oznajmiając w świętym ajecie, w tym znaczeniu: «O wy, którzy uwierzyliście! Nie bierzcie sobie za bliskich przyjaciół nikogo (niewierzących i obłudników) poza waszymi braćmi w religii. Oni nie zaniedbują niczego, by wyrządzić wam zło i siać niezgodę, i pragną, abyście znaleźli się w kłopotach. Ich nienawiść i wrogość wobec was wylewa się z ich ust. A wrogość, którą ukrywają w sercach, jest jeszcze większa. Jeśli pomyślicie i zrozumiecie: wyjaśniliśmy wam ajety o ich wrogości» (bardzo wyraźnie pokazaliśmy wam, na co musicie uważać).9

Poganie z Mekki nadal bez przerwy podburzali i zastraszali pogan, obłudników i żydów z Medyny oraz plemiona z okolic Medyny. Starali się jak najprędzej zgasić Nur islamu i szukali sposobów, aby zgładzić Błogosławioną osobę naszego umiłowanego Proroka.

„Gdyby uwierzyło Mi dziesięciu żydowskich uczonych, uwierzyliby wszyscy żydzi”. Hadis-i szerif

Wobec tych wszystkich poczynań obłudników i pogan Wysłannik Allaha zawsze wybierał drogę pokoju. Niektórzy z Towarzyszy Proroka uważali, że nadszedł już czas, by wystąpić przeciwko wrogowi, i modlili się: „O mój Panie! Nie ma dla nas nic cenniejszego niż walka na Twojej drodze z tymi poganami. Ci kurajszyccy poganie zaprzeczyli proroctwu Twojego Ulubieńca i zmusili Go do opuszczenia Mekki. O mój Allahu! Pozwolisz nam przecież z nimi walczyć!…”. Wysłannik Allaha zaś oczekiwał w tej sprawie nakazu Allaha Najwyższego i postępował zgodnie z tym, co zostało nakazane. Teraz nadszedł ten czas. W objawieniu, które przyniósł Dżebrail (alejhisselam), zostało oznajmione: «Walczcie i wy na drodze Allaha Najwyższego z tymi, którzy prowadzą przeciwko wam wojnę. Jednak nie przekraczajcie granic i nie posuwajcie się za daleko. Zaprawdę, Allah Najwyższy nie miłuje tych, którzy posuwają się za daleko. Zabijajcie ich (niewierzących), gdziekolwiek ich spotkacie. Wypędźcie ich, tak jak oni wypędzili was (z Mekki). Ich fitna szirku jest gorsza od zabijania. Nie walczcie z nimi przy Mesdżid-i Haram, dopóki oni nie będą tam z wami walczyć. Jeśli jednak was tam zabiją, to i wy ich tam zabijajcie. Taka jest kara dla niewierzących. Jeśli zaprzestaną zaprzeczania Allahowi Najwyższemu i walki, (to i wy zaprzestańcie. Albowiem) zaprawdę, Allah Najwyższy jest bardzo przebaczający i litościwy».10

W świętym ajecie zesłanym później oznajmiono w tym znaczeniu: «Walczcie z tymi poganami, dopóki nie zniknie wszelki ślad fitny szirku, a religia nie będzie należała wyłącznie do Allaha Najwyższego (dopóki nie będzie się czciło jedynie Allaha Najwyższego). Jeśli zaprzestaną (szirku), (nie ma dla nich ucisku.) Wrogość (kara) dotyczy wtedy jedynie niesprawiedliwych».11

Ma medahtu Muhammeden bi makalati,
Lakin medahtu makalati bi Muhammedin.
(Nie jestem w stanie wychwalić Muhammeda (alejhisselam),
To Nim nadaję wartość moim pismom.)
Imam-i Rabbani (rahmetullahi alejh)